Przed nami kolejna porcja przedsezonowych meczów w NBA i kolejna okazja, by zgarnąć niemałą pulę. Na tapecie m.in. debiut Anthony’ego Davisa w barwach Lakers oraz amerykańsko-australijskie starcie.

Odbierz pakiet powitalny w PZBuk!

Bonus od depozytu do 500 PLN i dodatkowe 100 PLN z kodem: 600PLN

Chcesz więcej typów bukmacherskich? Dołącz do Grupy Zagranie!

Zdarzenie: handicap w meczu Golden State Warriors – Los Angeles Lakers +3/-3

Typ: Los Angeles Lakers -3

Kurs: 1.89

Niestety w poprzednim rozdaniu się nie udało, choć było bardzo blisko. Rockets zrobili swoje, a James Harden – tak jak można się było tego spodziewać – zagrał pierwsze skrzypce, przez co osłabieni brakiem gwiazd Clippers nie mieli większych szans. Niestety typ na Sacramento Kings okazał się nietrafiony, choć Kings jeszcze na kilkanaście sekund przed końcem prowadzili trzema punktami. Potem kluczowe punkty zdobywał jednak TJ Warren: najpierw doprowadzając do dogrywki, a następnie na zwycięstwo Pacers.

W nocy z soboty na niedzielę jednak kolejna okazja, a przed nami trzy spotkania. To najciekawsze to oczywiście starcie Golden State Warriors oraz Los Angeles Lakers. Obie drużyny przeszły latem spore zmiany i w przyszłym sezonie powinny znaleźć się w czołówce konferencji zachodniej. Takie oczekiwania stawia się przed Lakers, którzy to w trakcie offseasonu dodali do drużyny przede wszystkim Anthony’ego Davisa. Oddali w zamian sporą paczkę, dlatego też trzeba było potem uzupełnić skład.

Udało się skusić takich graczy jak m.in. Danny Green, Avery Bradley, Jared Dudley czy Dwight Howard. Nie są to koniecznie nazwiska robiące największe wrażenie, tym bardziej że w przypadku wielu wydaje się, że najlepsze lata już minęły, a tacy Bradley czy Howard od kilku lat mają spore problemy zdrowotne. Z drugiej strony, każdy może okazać się bardzo przydatnym weteranem, dlatego też w Los Angeles mają spore nadzieje co do przyszłego sezonu.

Nadzieje na kolejny awans do finałów cały czas mają też Golden State Warriors, mimo że latem z klubem pożegnał się Kevin Durant, a dopiero za kilka miesięcy do gry wróci Klay Thompson. W międzyczasie zastąpić ma go D’Angelo Russell, który jest przecież po bardzo dobrym sezonie w barwach Nets i wszystko wskazuje na to, że Warriors wcale nie będą chcieli transferować młodym obrońcą. Zamiast tego sparują go ze „starą gwardią”, bo to przecież wciąż Stephen Curry oraz Draymond Green będą odgrywać dla Wojowników największą rolę.

Wiemy jednak, że niekoniecznie będzie tak w sobotę podczas pierwszego meczu przedsezonowego Warriors (start o 2:00 czasu polskiego). Jak bowiem zapowiedział już Steve Kerr, obaj ci gracze będą grać po około 20 minut w każdym ze starć preseasonu. Oznacza to, że zdecydowanie więcej okazji do gry będą mieli gracze, którzy cały czas walczą o pozycję i miejsce w hierarchii Warriors. Drużyna jest jednak dodatkowo osłabiona na starcie przygotowań do nowego sezonu, gdyż prócz Thompsona z powodu urazów pauzować będą też podkoszowi Kevon Looney oraz Willie Cauley-Stein. To ważna sprawa, jako że Kerr będzie musiał w takiej sytuacji skorzystać z graczy, którzy z reguły zajmują dalekie miejsce w jego planach.

Lakers aż tak dużych problemów zdrowotnych nie mają, bo z ważniejszych graczy jedynie Kyle Kuzma nie jest gotowy do gry, a to ze względu na uraz nogi. Na parkiet nowej Chase Center (nowiutka hala, w której od tego sezonu grać będą Warriors) wybiegną więc największe gwiazdy takie jak LeBron James czy Anthony Davis. Spore zmiany w Mieście Aniołów tego lata sprawiają, że Frank Vogel musi od samego początku próbować łapać jak najlepszy rytm i zgranie zespołu.

To drużyna z Los Angeles jest więc faworytem tego starcia, a sam Draymond Green spodziewa się, że Warriors w tym pierwszym meczu będą wyglądać jak… może nie powtarzajmy, lecz napiszmy, że po prostu słabo. Wojownicy będą zmotywowani tym, aby z przytupem otworzyć zmagania w swoim nowym domu, lecz Lakers nie powinni mieć problemów, by poradzić sobie z mocno osłabionym zespołem. Dla przypomnienia: obie drużyny spotkały się w preseasonie także rok  temu i wtedy w obu starciach górą byli zawodnicy z Miasta Aniołów. W tym roku powinno być podobnie, tym bardziej, że dla finalistów rezultaty z preseasonu nie liczą się wcale.

 

Baner - skubiemy bukmachera

Zdarzenie: handicap w meczu Utah Jazz – Adelaide 36ers -27/+27

Typ: Utah Jazz -27

Kurs: 1.89

O tym jak trudno jest wygrać z drużyną NBA przekonało się już wiele europejskich i ogólnie zagranicznych drużyn. Liga jak co roku wychodzi z inicjatywą i planuje co najmniej kilka meczów przedsezonowych właśnie z zespołami spoza Stanów Zjednoczonych. Tym razem tego zaszczytu dostąpią m.in. Rekiny z Szanghaju, 36-tki z Adelajdy czy zespoły z Brazylii i Argentyny. Trudno jednak przypuszczać, by w którymkolwiek z tego typu starć górą była drużyna spoza NBA.

W nocy z soboty na niedzielę po 3:00 czasu polskiego swoich sił spróbują Adelaide 36ers, czyli piąty zespół australijskiej ligi NBL w zeszłym sezonie. Największą chyba gwiazdą drużyny jest Eric Griffin, który jest swego rodzaju obieżyświatem. Podkoszowy karierę rozpoczął bowiem w 2012 roku, a od tego czasu kilka razy ocierał się o NBA, lecz głównie w lidze letniej, preseasonie czy w G-League. Zamiast tego grał w takich miejscach jak Włochy, Dominikana, Peurto Rico, Izrael, a nawet Polska. W barwach Stelmetu Zielona Góra rozegrał jednak tylko dwa spotkania. Podobnie przebiegała kariera Jerome Randle’a, kolejnej ważnej postaci dla 36ers.

Nie ma więc żadnych wątpliwości, kto jest faworytem tego starcia. To oczywiście Utah Jazz, którzy według wielu są czarnym koniem nadchodzącego sezonu. Wszystko za sprawą letnich zmian, dzięki którym do drużyny dołączyli m.in. Mike Conely (wcześniej Memphis Grizzlies) czy Bojan Bogdanović (wcześniej Indiana Pacers). W takim składzie Jazz spróbują namieszać w konferencji zachodniej, ale najpierw przed nimi cztery spotkania preseasonu. Na start starcie z australijskim zespołem, które nie powinno sprawić zawodnikom NBA żadnego problemu.

Wystarczy przypomnieć tylko jaka przepaść dzieliła oba zespoły przed rokiem, gdy 36ers przylecieli do Salt Lake City po raz pierwszy. Wtedy co prawda prowadzili przez sporą część meczu, byli dość blisko jeszcze w trzeciej odsłonie, lecz w czwartej kwarcie zostali totalnie zdemolowani przez gospodarzy i marzenia o bajkowym zwycięstwie nad zespołem NBA legły w gruzach. Jazz tamten mecz wygrali ostatecznie 129-99. Sięgając pamięcią nieco bliżej, dwa dotychczasowe mecze drużyn NBA z zespołami zagranicznymi w tegorocznym preseasonie kończyły się bardzo okazałymi zwycięstwami: Rockets pokonali Shanghai Sharks wynikiem 140-71, a Nets wygrali 137-89 z zespołem SESI/Franca Basketball Club of Brazil.

Różnica jest cały czas ogromna, nawet jeśli gołym okiem widać, że świat jest coraz bliżej Stanów Zjednoczonych pod względem koszykówki – sęk w tym, że rozgrywki reprezentacyjne to nieco inna para kaloszy. W reprezentacji to bowiem gracze NBA odgrywają kluczowe role, natomiast w zespołach z Australii, Brazylii czy Chin ciężko szukać takich zawodników, którzy mogliby równać się poziomem talentu czy potencjału z graczami NBA. W związku z tym stawiamy dziś, że Jazz ograją przeciwnika różnicą co najmniej 27 oczek i powtórzą (albo poprawią) wynik z ubiegłego roku.

Chcesz więcej typów bukmacherskich? Dołącz do Grupy Zagranie!

Konto w PZBuk ✅

Konto na Typomanii- jeszcze nie ❗❓

Załóż już teraz konto na Typomanii i walcz o świetne nagrody!