Przed rozpoczęciem sezonu 2021/22 kibice Evertonu mieli mieszane odczucia. Szczególnie, gdy okazało się, że opiekunem zespołu został wybrany Rafa Benitez, który niegdyś odnosił sukcesy z odwiecznym rywalem The Toffees, a więc z Liverpoolem. Po znakomitym początku kampanii, w grze zespołu z Goodison Park nastąpił widoczny regres, a sam Hiszpan przypłacił posadą za katastrofalne wyniki. 31. Stycznia bieżącego roku, misji ratunkowej podjął się Frank Lampard, jednak w postawie Evertonu wciąż nie widać widocznego postępu, a widmo spadku z Premier League coraz mocniej zagląda w oczy kibicom, jak i samym piłkarzom klubu. Czy 9-krotni mistrzowie Anglii zdołają wreszcie złapać odpowiednią formę i unikną degradacji do Championship? Zapraszam do lektury.

STS Zakłady Bukmacherskie
STS Zakłady Bukmacherskie
tylko na Logo Zagranie - typy bukmacherskie

1500 zł od trzech depozytów
+ 0 100 zł bez ryzyka + 40 zł Pewne ZBR

standardowa oferta to 1500 zł, a z naszym kodem zgarniasz 1600 zł

Kod rejestracyjny
ZAGRANIE kod skopiowany kopiuj
skopiuj kod
Funkcjonalności:
freebet
aplikacja mobilna
zakłady na żywo
sporty wirtualne
Bonusy:

OD DEPOZYTU: 1500 zł
ZAKŁAD BEZ RYZYKA: 100 zł
PEWNE ZBR: 40 zł
Kod promocyjny: ZAGRANIE

pokaż szczegóły ukryj szczegóły

Fatalny styl gry i jeszcze gorsze wyniki

Jose Mourinho często powtarzał, iż za ofensywnym i ciekawym sposobem gry wcale nie muszą iść odpowiednie wyniki i na odwrót. Rzecz w tym, że Portugalczyk w swojej karierze wygrał między innymi 3 mistrzostwa Anglii, a zespół Evertonu czeka na ten tytuł już prawie 35 lat. W ostatnich latach The Toffees często postrzegani byli jako drużyna, która może włączyć się do walki o czołowe lokaty i sprawić nie jedną niespodziankę w meczach z największymi, angielskimi klubami. W bieżącej kampanii zespół z Goodison Park jest zaś zamieszany w walkę o utrzymanie – na obecny moment Everton plasuje się na 17. Pozycji w tabeli i ma zaledwie 3 oczka przewagi nad strefą spadkową. Jeśli w końcówce kampanii podopieczni Franka Lamparda nie zaczną grać na miarę swojego potencjału, to aktualny sezon będzie najgorszym w XXI wieku. Problem w tym, że od objęcia posady menadżera, angielski menadżer nie zmienił praktycznie nic w grze swoich podopiecznych, a przecież właśnie dziś mija drugi miesiąc jego pracy w Liverpoolu.

Niemalże od początku sezonu Everton nie przekonuje swoim stylem gry – za Beniteza były to głównie kontrataki i długie piłki. Teraz podopieczni Lamparda próbują skupić się nieco bardziej na grze technicznej i wymianie podań, jednak jak dotychczas nie przynosi to pożądanych rezultatów, a w kryzysowych momentach futbolówka zagrywana jest do Demaraia Graya, który od czasu do czasu zrobi różnicę na skrzydle i dogra niezłe dośrodkowanie. Pod wodzą Lamparda Everton wygrał tylko 2 z 7 starć ligowych, a średnio zdobywa on 0,86 punktu na kolejkę. Jest to zdecydowanie zbyt słaby wynik na tak jakościowy i silny zespół, który spokojnie mógłby rywalizować o miejsce w górnej połowie tabeli.

Uzależnienie, z którego trudno wyjść

W dwóch poprzednich kampaniach niekwestionowanym liderem ofensywy Evertonu był Dominic Calvert-Lewin, który gwarantował kilkanaście bramek w sezonie ligowym. W sezonie 2019/20 było to 13 trafień, zaś w ubiegłych rozgrywkach Anglik zapisał na swoim koncie 16 bramek, dzięki czemu otrzymywał regularne powołania do reprezentacji, a nieraz mówiono o jego potencjalnych przenosinach do większego klubu. Podczas trwającego sezonu Calvert-Lewin co rusz zmaga się z mniej lub bardziej poważnymi urazami, a napastnicy pokroju Salomona Rondona, czy Alexa Iwobiego w marginalnym stopniu zastępują wiecznie kontuzjowanego snajpera. Podczas trwającej kampanii, 25-latek zanotował ledwie 10 meczów w Premier League, w których zapisał na swoim koncie ledwie 3 gole. Efektem takiego stanu rzeczy jest fakt, iż Everton ma w swoim dorobku 29 strzelonych goli – pod tym względem lepsze są ekipy Brentfordu, Leeds, czy Newcastle.

grupa zagranie na fb

Micheal Keane, czyli Maguire w wersji beta

Jeśli powiedzieliśmy już o kłopotach z ofensywą i zdobywaniem goli, to warto również powiedzieć o obronie. Jej liderem miał być 29-letni Michael Keane, który pod nieobecność Seamusa Colemana wielokrotnie zakładał opaskę kapitańską. Problem w tym, że Anglik kompletnie nie spełnia pokładanych w nim nadziei, a wśród samych kibiców Evertonu słychać żartobliwe głosy, iż mają oni w zespole własnego Harry’ego Magueire’a. Na 11 kolejek przed końcem sezonu, The Toffees mają na koncie 47 straconych goli, co daje średnią 1,74 bramki na spotkanie. Dla porównania, w całej, poprzedniej kampanii, zespół prowadzony przez Ancelottiego stracił 48 bramek.

Sam Keane w bieżących rozgrywkach nie raz i nie dwa popełniał szkolne błędy, które prowadziły do utraty gola. Z resztą w tej niechlubnej statystyce Everton jest liderem całej Premier League. Na dodatek piłkarze Lamparda zdobyli już 3 trafienia samobójcze, co również jest „najlepszym” wynikiem w angielskiej elicie. Do optymalnej formy wciąż nie wrócił też Yerry Mina, który podobnie jak Calvert-Lewin, bardzo często walczy z urazami. Na przestrzeni 10 poprzednich starć, Everton dopuścił do straty 18 goli, a Jordan Pickford ledwie 3 razy zachował czyste konto. Z tak funkcjonującą linią obrony trudno walczyć o utrzymanie, nie mówiąc już o miejscu w środku tabeli.

Łatwe mecze już się skończyły?

Kolejnym i być może decydującym aspektem w walce o utrzymanie jest terminarz na ostatnie kolejki. Na wstępie trzeba zaznaczyć, iż Everton ma do rozegrania 2 zaległe spotkania, co jednak wcale nie znaczy, że zdobędzie w nich jakiekolwiek punkty. The Toffees do końca sezonu mają praktycznie same trudne mecze. W najbliższej kolejce podopieczni Lamparda zagrają bowiem na wyjeździe z West Hamem, a następnie zmierzą się z Manchesterem United, Liverpoolem, Chelsea, czy dwukrotnie z Leicester. Bezpośredni rywal w walce o utrzymanie, a więc zespół Burnley również nie ma łatwego kalendarza, jednak jestem zdania, że jest on nieco mniej wymagający, od tego, wiszącego w biurze na Goodison Park. Kluczowe może okazać się więc bezpośrednie spotkanie pomiędzy Evertonem, a Burnley. To obejrzymy już za tydzień!

Podsumowanie:

Choć wielu wciąż uważa, że zespół Lamparda spokojnie utrzyma się w Premier League, to ja wcale nie wykluczam sensacyjnej opcji spadku z elity. Trzeba pamiętać, że The Toffees mają przed sobą piekielnie trudne spotkania, a ostatnia porażka 0:4 z Crystal Palace tylko potwierdziła, że w drużynie nie widać znaczącego progresu. W mojej opinii warto nieco zaryzykować i pokusić się o obstawienie typu na spadek Evertonu – kurs na singla zdecydowanie zachęca do gry!

STS
3.25
Everton spadnie z Premier League

Bez ryzyka STS

typ długoterminowy - spadek Evertonu

fot. Pressfocus

  • Tagi

Zaloguj się aby dodawać komentarze