Wczoraj znowu byliśmy blisko – trafiłem 2 z 3 typów i przy trzecim zabrakło dosłownie kilku punktów. Pierwsze dwa tygodnie rozgrywek za nami. Zarówno zawodnicy, jak i ja jesteśmy rozgrzani, więc można rozpocząć prawdziwe obstawanie. Od dzisiaj będę liczył skuteczność swoich propozycji razem z profitem/stratą, żeby wszystko, co tutaj robię, było jak najbardziej transparentne. Bardziej ryzykowne zdarzenia będą wrzucał za mniejszą stawkę, te pewniejsze za większą. Oby w podsumowaniu dominował kolor zielony. Na dzisiaj trzy typy i walczymy o 556 PLN!

Do analizy użyłem Skarb Typera NBA, czyli darmowy PDF zawierający ponad 120 stron statystyk, aktualnych składów, analiz, ciekawostek i wszystkich niezbędnych informacji o NBA.

Odbierz bonusy powitalne przygotowane specjalnie dla czytelników Zagranie!

Kod rejestracyjny: 1250

Zdarzenie: zwycięzca meczu Minnesota Timberwolves – Los Angeles Lakers

Typ: Los Angeles Lakers

Kurs: 1.85

Oczy wszystkich kibiców zwrócone są na Los Angeles Lakers. Nie dość, że jest to najbardziej utytułowana organizacja w NBA (poza Boston Celtics), to teraz gra tam Lebron James. Lakers potrzebowali Lebrona i teraz Król pojawia się wszędzie w LA: w lodówkach, na kartonie mleka, na każdym billboardzie.  

Widać, że James jest szczęśliwy z decyzji, którą podjął. Oj, ależ musi być zadowolony z odejścia z Cleveland. Tam to jest dopiero bajzel bez niego. Po starcie 0-6 przez Cavaliers chyba już nie ma wątpliwości, kto tam był trenerem w ostatnich latach. 

Wróćmy do Lakers. 

Start rozgrywek w ich wykonaniu nie jest na pewno wymarzony: bilans 2-4, drugie od końca miejsce w traconych punktach na mecz, bójka, po której Brandon Ingram i Rajon Rondo zostali zawieszeni. Są jednak plusy. 

James w nowych barwach spisuje się coraz lepiej (ależ mi niespodzianka), w swoim pierwszym sezonie w LA zaliczając 27.3 punktów i 8.3 asyst. W spotkaniu z San Antonio Spurs Król wskoczył na szóste miejsce w klasyfikacji najlepszych strzelców wszechczasów. James łapie chemię z kolegami i z każdym występem Jeziorowców jest lepiej. 

Cztery porażki widnieją przy nazwie ,,Lakers”, jednak w każdym z tych meczów walka toczył się do ostatnich minut. W każdym z nich Jeziorowcy ,,byli” i obyło się bez blowoutów. Coś tam się ciekawego kształtuje się w Hollywood. 

Przeciwko Spurs zagrał Rondo, a dzisiaj do gry wróci Ingram, przez co Lakers będą już w pełnym składzie. 

W Minnesocie to jest dopiero kupa. Timberwolves cały czas nie przehandlowali Jimmy’ego Butlera i atmosfera w szatni jest tragiczna. Karl-Anthony Towns wygląda jak cień samego siebie i z Butlerem na parkiecie gra tak, jakby ten go bił, zabierał mu kanapki i groził na każdym kroku. Nie wiem, jak długo kierownictwo klubu będzie to ciągnąć, ale im dłużej, tym gorzej.  

Sam Jimmy też ostatnio się nie popisuje na boisku. W przegranym aż 95-125 spotkaniu na własnym parkiecie z Milwaukee Bucks Butler trafił tylko 2 z 11 rzutów w 24 minuty.  

Ten zespół nie ma prawa funkcjonować. To tak, jak widzisz stary budynek, który ledwo stoi. Niby cały czas się jakoś trzyma, ale wiesz, że w końcu musi runąć. Tak też jest w tym przypadku. Leśne Wilki w takiej formie daleko nie zajadą i zarząd organizacji musi w końcu zdać sobie z tego sprawę i podjąć zdecydowanie działania. 

Jak na razie wykorzystajmy cały ten syf w Minneapolis.  

Lakers w 14 z ostatnich 20 przypadków byli w stanie pokryć handicap, grając w Minnesocie. Przy normalnej postawie Townsa miałbym wątpliwości, czy ten nie przejedzie się po wątpliwej formacji podkoszowej ekipy z Los Angeles. Przy tym, co się dzieje w Timberwolves i jak źle wygląda KAT, nie boję się jego dominacji. Tak długo, jak Butler będzie w tym klubie, to cały ten projekt nie może funkcjonować. Poza tym, wrócił Rondo, zagra też Ingram, więc Lakers będą w pełnym składzie, a w drużynie gości ma zabraknąć Andrew Wigginsa. Skoro przeciwko dużo lepszym i bardziej ogarniętym zespołom Jeziorowcy byli w stanie nawiązać walkę, to wierzę, że po wyrównanej i zaciętej batalii są w stanie pokonać Leśne Wilki z Minnesoty.  

Zdarzenie: liczba punktów w meczu Indiana Pacers – Portland Trail Blazers poniżej/powyżej 217.5

Typ: powyżej

Kurs: 1.80

W tym meczu linia wystawiona przez bukmacherów jest dla mnie bardzo niska, więc wykorzystam to. Wiecie pewnie, że ostatnio w NBA jest bardzo dużo punktów, zatem pójdę tym tropem. 

Portland Trail Blazers są zaskoczeniem tego sezonu, przede wszystkim ofensywnie. To nadal nie jest drużyna, która gra średnio zespołową koszykówkę (25. miejsce w NBA w asystach), ale to nie ma znaczenia – liczą się efekty. Po pięciu meczach Trail Blazers zdobywają średnio 122.4 punktów i jest to drugi wynik w lidze, jedynie po New Orleans Pelicans.  

Fundamentem ataku jest Damian Lillard, który rzuca 33.8 punktów na mecz, co czyni go drugim najlepszym strzelcem tych rozgrywek (zaraz po Stephenie Currym). Dodani latem Seth Curry i Nik Stauskas okazali się świetnymi wzmocnieniami na ławkę rezerwowych i ofensywa drużyny z Oregonu hula aż miło.  

W każdym pojedynku Trail Blazers padało więcej niż 229 punktów, a spójrz tylko, jaką linię wystawili bukmacherzy. Dziwne, co? Czy oni wiedzą o czymś, o czym my nie wiemy? Wątpię. 

Indiana Pacers też daje radę do tej pory: bilans 4-2 i wygrane w ostatnich dniach z San Antonio Spurs i Cleveland Cavaliers. Oni to są dopiero on fire. Pacers trafili 52.9% swoich rzutów przeciwko Spurs i aż 64.9% z Cavaliers. Bardzo przyjemnie ogląda się koszykówkę graną przez Indianę. Jest ruch piłki, jest mocna ławka rezerwowych i są – co najważniejsze – efekty.  

Dzisiaj powinno być jeszcze lepiej, bo do gry wróci najlepszy rezerwowy Pacers, Tyreke Evans. Jego absencja w ostatnim meczu była spowodowana… spóźnieniem się na trening, więc jemu akurat motywacji nie powinno zabraknąć.  

Ozdobą tego starcia będzie rywalizacja pomiędzy dwoma obwodowymi: Lillardem i Victorem Oladipo i jestem przekonany, że jeden będzie chciał udowodnić drugiemu swoją wyższość. 

Jeszcze garść statystyk. W czterech z pięciu ostatnich meczów Pacers padał over, a Trail Blazers razem z rywalem przekraczali linię w każdym z siedmiu spotkań, a ta była dużo wyższa niż 217.5 oczek.  

Według mnie potencjalna liczba punktów jest dużo za niska, ale mi to nie przeszkadza – wykorzystam to i dorzucę drugą pozycję na swój kupon po całkiem niezłym kursie.  

Zdarzenie: handicap w meczu Philadelphia 76ers – Atlanta Hawks -11.5/+11.5

Typ: Philadelphia 76ers -11.5

Kurs: 1.90

Dowodem na to bycie zespołem z czołówki jest wygrywanie ze słabszymi drużynami. Trzeba umieć pokonać niżej notowane ekipy na drugim biegu. Takie coś cechuje najlepszych. Każdy ma w pamięci zwycięstwa San Antonio Spurs nad Orlandami Magicami, Phoenixami Sunsami czy Sacramentami Kingsami tej ligi. Philadelphia 76ers w sezonie 2017/18 weszła właśnie na ten poziom i wygrywanie z takimi organizacjami jak Atlanta Hawks to dla nich jak spacer po parku, a siebie to już w ogóle. 

Zbyt duża analiza nie jest potrzebna. 76ers celują w pierwsze miejsce na Wschodzie, Hawks może i też, tylko że od końca. Jastrzębie na wyjeździe dostały baty od takich ,,kontenderów”, jak Memphis Grizzlies czy New York Knicks, a są to kluby o kilka poziomów gorsze od Szóstek. Takie łatwe i szybkie zwycięstwo będzie dobrym odreagowaniem po dwóch porażkach w trzech ostatnich meczach.  

Nie widzę innego scenariusza niż pewna wygrana gospodarzy z Filadelfii. Nawet handicap na poziomie –11.5 mnie nie przeraża, bo typuję dużo wyższy triumf Philadelphii 76ers, która na własnym parkiecie do tej pory jeszcze nie przegrała, a w sezonie 2017/18 miała 5. bilans w lidze w Wells Fargo Center (30-11).  


typy NBA: poniedziałek

Czekam na Wasze pomysły, propozycje i kupony. Powodzenia 🙂