Po wczorajszych emocjach na boiskach Premier League kontynuujemy przygodę z ligą angielską. W niedzielę zostaną rozegrane dwa spotkania, w których na pewno nie zabraknie emocji. Zaczynamy o 14:30 na London Stadium, gdzie West Ham United zmierzy się z Chelsea FC. O 17:00 przenosiny na Emirates Stadium i pojedynek Arsenalu z Evertonem. Fani brytyjskiej piłki nie będą mogli narzekać na nudne popołudnie.

Dołącz do grona typerów piłkarskich i podziel się opinią -> Grupa Zagranie – darmowe typy

Kupon został stworzony na podstawie oferty bukmachera Fortuna.
Skorzystaj z najlepszych kursów na rynku.
Ekskluzywny kod rejestracyjny dla czytelników Zagranie: 20free
Fortuna

Kliknij i rozwiń poniższe zakładki \/

West Ham United

Młoty przed sezonem dokonały kilku mocnych transferów. Zmienili również trenera, więc można było się spodziewać, że do pełni formy będą potrzebowali nie tylko solidnego okresu przygotowawczego, ale przede wszystkim czasu. Od początku sezonu dobrą formą imponuje Łukasz Fabiański, jednak defensywa tego zespołu jest dziurawa, niczym szwajcarski ser. Do tej pory stracili bramkę w każdym z rozegranych spotkań, a Manuel Pellegrini ciągle szuka optymalnych rozwiązań. W ostatnim meczu ligowym na Goodison Park szansę otrzymał Pablo Zabaleta, który wcześniej wyraźnie przegrywał rywalizację z Fredericksem. Rywalizacja w niebieskiej części Merseyside była dla Młotów udana, ponieważ zdobyli swoje pierwsze trzy punkty. W tym meczu kapitalne zawody rozegrał Marco Arnautović, który wyglądał jak kompletny środkowy napastnik. Wtórował mu Andriy Yarmolenko, który zdobył swoje dwa debiutanckie gole w Premier League. Ukraiński skrzydłowy zaprezentował akcję w stylu Robbena, czyli to, co lubi najbardziej. Złamanie akcji do środka z prawej skrzydła i uderzenie po długim słupki. West Ham w obecnej kampanii nie wygląda blado w ofensywie, ale ciągle im czegoś brakuje. Nie zdobyli bramki w rywalizacjach z Liverpoolem oraz Wolves, jednak na przykład na Emirates w meczu z Arsenalem przegrali 3:1, co mogą uznawać za niezasłużony rezultat. Sam Arnautović mógł mieć w tym meczu hat-tricka, a równie nieskuteczny był Snodgrass. West Ham przed rokiem pokonał Chelsea na własnym boisku. Młoty wygrały 1:0 po trafieniu wcześniej wspomnianego Arnautovića. Był to jednocześnie pierwszy gol Austriackiego snajpera w nowych barwach, więc z pewnością ma dobre wspomnienia. Moim zdaniem West Ham z każdym meczem będzie się rozkręcał, dlatego w tej rywalizacji idziemy w stronę zdobytego gola, przez ten zespół.

Chelsea FC

Londyńska Chelsea przed rozpoczęciem VI kolejki spotkań była liderem tabeli z przewagą jednej bramki w bilansie nad Liverpoolem. Podopieczni Maurizio Sarriego po przegranej w meczu o Tarczę Wspólnoty odnieśli sześć kolejnych zwycięstw. Pięć w lidze i jedno w Lidze Europy. Styl zespołu z zachodniego Londynu jest zupełnie inny niż w poprzednich latach. Zamiast murowania mamy atakowanie, a co za tym idzie pełno sytuacji bramkowych. Chelsea jest mniej solidna w obronie, ale spory udział ma w tym odejście Tibo Courtoisa. Belgijski bramkarz gwarantował defensywie spokój, a przede wszystkim był bardzo skuteczny przy stałych fragmentach gry. Kepa Arrizabalaga na ten moment pokazuje dobrą grę nogami, jednak na przedpolu jest fatalny. Wyjścia do piłki u niego praktycznie nie istnieją, dzięki czemu rywale mają sporą przewagę. Hiszpański bramkarz przeżywa podobny okres jak David de Gea na początku swojej przygody. Przy każdym rzucie różnym i wolnym jest wmurowany na linii, co widzieliśmy na przykład w ostatnim meczu z Cardiff. Podopieczni Warnocka nie pokazali praktycznie nic w tym spotkaniu, ale dobry stały fragment mógł odmienić losy rywalizacji. Moim zdaniem West Ham może zdecydować się na podobny scenariusz, w końcu mają w swoim składzie kilku rosłych zawodników, którzy dobrze grają głową. W środku tygodnia Londyńczycy rywalizowali w ramach Ligi Europy. Chelsea wygrała w Salonikach 1:0, jednak styl pozostawiał wiele do życzenia. Zabierz Edena Hazarda z tego zespołu i zobaczysz, jak wiele ten piłkarz im daje. Belg jest obecnie w życiowej formie, którą podtrzymuje od rosyjskiego mundialu. Przed rozpoczęciem kolejki był liderem klasyfikacji strzelców, z dorobkiem pięciu trafień w pięciu meczach. Trzeba pamiętać, że w dwóch pierwszych wchodził z ławki. Znakomicie wygląda jego współpraca z Oliverem Giroud, a po tym, co pokazał Morata w Salonikach, myślę, że trzeba się spodziewać francuskiego snajpera w wyjściowym składzie.

Statystyki:

  • Chelsea wygrała wszystkie mecze ligowe w tym sezonie.
  • The Blues wygrali sześć kolejnych spotkań.
  • West Ham w ostatniej kolejce w końcu się przełamał, pokonując Everton 3:1 na wyjeździe.
  • Młoty w dwóch z pięciu meczów nie zdobyły nawet jednego gola.
  • Chelsea przed rokiem przegrała na London Stadium 1:0.
  • Pięć z sześciu meczów WHU to wyniki +2,5 gola.
  • Cztery z sześciu spotkań Młotów kończyły się wynikami BTTS i +2,5 gola.
  • Chelsea trzy razy w sześciu meczach zachowała czyste konto.
  • Najlepszym strzelcem The Blues jest Eden Hazard – pięć goli.
  • Chelsea w każdym meczu ligowym strzelała przynajmniej dwa gole.
  • Tylko jedno spotkanie z udziałem The Blues w lidze zakończyło się wynikiem -2,5 gola.
  • West Ham jest niepokonany w dwóch ostatnich meczach z tym rywalem.
  • Przed rokiem Młoty w obu starciach zdobywały bramkę przeciwko Chelsea.
  • Dwa ostatnie mecze tych drużyn to wyniki -2,5 gola.
  • Sześć z siedmiu ostatnich bezpośrednich starć zakończyło się wynikami BTTS.
  • West Ham strzelił Chelsea bramkę w każdym z ostatnich siedmiu spotkań.

Konferencja prasowa:

Manuel Pellegrini: To nasz pierwszy mecz w sezonie przeciwko Chelsea, a oni są na samym szczycie tabeli. Jest to dla nas ogromna motywacja, aby ich pokonać. Niemożliwe jest rozpoczęcie kampanii lepiej od Chelsea, ale każdy mecz jest inny, więc musimy być pewni siebie oraz skoncentrowani na obronie. The Blues mają bowiem graczy, którzy robiliby różnicę nawet w kosmosie. Jednak jeśli pokonamy Chelsea, nie zmieni to naszego sezonu, będziemy mieli tylko sześć meczów za sobą, a nie 38. Jednak jeśli przegramy, to nie będzie też naszym ostatnim słowem, musimy kontynuować ulepszanie naszej gry z tygodnia na tydzień.

Maurizio Sarri: Musimy rozegrać kolejny mecz za 63 godziny w niedzielny poranek. Obecnie nie jest to duży problem, ponieważ graliśmy tylko sześć meczów i gracze nie czują zmęczenia. W przyszłości, jednak  może mieć to ogromne znaczenie. Mam nadzieję, że zakwalifikujemy się do fazy pucharowej dwie lub jedną kolejkę przed końcem fazy grupowej. Wiem, że w Premier League wszystkie drużyny są mocne. Nie można lekceważyć West Hamu. Widziałem pięć ich spotkań w Premier League. Uważam ich za bardzo dobry zespół. Zmienili formację w meczu z Evertonem, z 4-3-2-1 na 4-1-4-1, zagrali bardzo dobrze. Myślę, że obecna pozycja West Hamu nie odzwierciedla rzeczywistości.

Przewidywane składy:

West Ham United: Fabiański – Masuaku, Diop, Balbuena, Zabaleta – Rice – Anderson, Obiang, Noble, Yarmolenko – Arnautović

Chelsea FC: Kepa – Alonso, Luiz, Rudiger, Azpilicueta – Fabregas, Jorginho, Kante – Hazard, Giroud, Willian

Co obstawiać?

W tym meczu idziemy w stronę zdobytej bramki przez zespół Młotów. Kurs tego zdarzenia wynosi 1.46. Myślę, że jest to wartościowy wybór, jednak patrząc na obecną formę Chelsea, warto dołożyć do tego również gola tego zespołu. W przypadku typu z BTTS’em, który wchodził w sześciu z siedmiu ostatnich rywalizacji tych drużyn, otrzymujemy przelicznik na poziomie 1.63 – moim zdaniem dobra opcja.

Zdarzenie: West Ham United vs Chelsea FC

Typ: BTTS

Kurs: 1.63

Arsenal

Na drugie spotkanie przenosimy się na Emirates. Arsenal po słabym początku sezonu wyraźnie złapał wiatr w żagle. W meczach ligowych mają za sobą dwa ciężkie wyjazdy, w których pokazali klasę i wygrali z Cardiff oraz Newcastle. Takie mecze nigdy nie są łatwe, dlatego też trzeba ich docenić. Po pięciu kolejkach mają na swoim koncie dziewięć punktów. Na taki dorobek złożyły się trzy zwycięstwa i dwie porażki z Chelsea i Manchesterem City. Kanonierzy z meczu na mecz wyglądają coraz lepiej. Formę łapie Aubameyang, a jego współpraca z Lacazettem wygląda naprawdę imponująco. Ofiarą takiej roszady jest Henrikh Mkhitaryan, który w ostatnich starciach musiał pogodzić się z rolą rezerwowego. Gdzie szukać słabych stron Kanonierów? Przede wszystkim w linii obronnej, ponieważ we WSZYSTKICH rozegranych meczach tego sezonu stracili przynajmniej jedną bramkę. Drogę do ich siatki znaleźli nawet piłkarze Worskłi Połtawa, którzy strzelili dwa gole na Emirates w przegranym 2:4 spotkaniu. Arsenal ma passę czterech kolejnych zwycięstw, licząc wszystkie rozgrywki, a dzisiejszy rywal wyjątkowo im leży. The Gunners wygrali w trzech poprzednich starciach z The Toffees. W tym czasie zdobyli aż 13 bramek, co daje nam średnią powyżej czterech bramek zdobytych na mecz. Rywalizacje tych drużyn obfitują w sytuacje podbramkowe i gole, dlatego też po raz ostatni wynik -1,5 gola kibice Evertonu i Arsenalu zobaczyli na Emirates w 2013 roku. Moim zdaniem Arsenal jest wyraźnym faworytem, tym bardziej że ekipa gości w ostatnim czasie spuściła z tonu. Spodziewamy się wygranej gospodarzy, jednak myślę, że podopieczni Marco Silvy trafią w tym meczu do siatki.

Everton

Początek sezonu w wykonaniu tego zespołu był naprawdę obiecujący. Pięć kolejnych spotkań, brak porażki, ofensywny futbol. Kibice mieli prawo do zadowolenia po ostatnich latach antyfutbolu. Pierwsze potknięcie zaliczyli w poprzedniej kolejce na własnym boisku. Dodatkowo przegrali z ostatnią w tamtym czasie, drużyną tabeli – West Hamem. Co łączy Everton i Arsenal? Przede wszystkim spora liczba bramek w bezpośrednich rywalizacjach, jednak jeśli miałbym szukać kolejnych podobieństw, to ofensywna gra w tym sezonie. Oba zespoły stawiają na atakowanie, przez co wiele tracą. The Gunners i The Toffees to zespoły, które praktycznie we WSZYSTKICH meczach tego sezonu zanotowały wynik BTTS. Wyłamał się Arsenal w meczu z City. No to jak schemacik? W sześciu z siedmiu ostatnich spotkań bezpośrednich kibice oglądali wyniki z bramką obu stron. Everton w ostatnim czasie obniżył loty, a spory wpływ na taki stan rzeczy miała czerwona kartka dla Richarlisona. Brazylijczyk od początku sezonu błyszczał wysoką formą. Potwierdził to również w przerwie na kadrę, gdzie zdobył dwie bramki w debiucie. Jedna ładniejsza od drugiej. Jego powrót na dzisiejsze spotkanie z pewnością będzie pozytywną wiadomością dla Marco Silvy. The Toffees w ostatnim czasie nie mają najlepszych wspomnień z rywalizacji przeciwko The Gunners. Poprzedni raz pokonali tego rywala w 2016 roku na własnym boisku. W pięciu kolejnych meczach na Emirates doznali porażki, a od 1998 roku na terenie Arsenalu osiągnęli tylko cztery remisy. Brak zwycięstwa na wyjazdach z tym rywalem z pewnością nie jest wiadomością, która wlewa nadzieję w serca fanów z Goodison. Dodatkowo piłkarze Marco Silvy nie wygrali meczu wyjazdowego w tym sezonie, notując dwa wyniki 2:2. Myślę, że patrząc na ofensywną grę obu drużyn i dominację Arsenalu, warto pójść w stronę zdarzeń łączonych.

Statystyki:

  • The Toffees wygrali ostatni mecz z Arsenalem w 2016 roku.
  • Everton od 1998 roku na wyjazdach z Arsenalem osiągnął tylko cztery remisy.
  • Everton w trzech ostatnich meczach na Emirates zdobywał gola.
  • Arsenal wygrał pięć poprzednich meczów z tym rywalem.
  • Piłkarze Marco Silvy w tym sezonie rozegrali dwa mecze wyjazdowe – w obu przypadkach zremisowali 2:2.
  • Arsenal nie przegrał w 22 ostatnich meczach z tym rywalem na własnym boisku.
  • Kanonierzy w sześciu poprzednich starciach domowych strzelali temu rywalowi przynajmniej dwa gole.
  • Pięć z sześciu meczów Arsenalu to wyniki BTTS.
  • Wszystkie mecze Evertonu w tym sezonie to wyniki BTTS.
  • W sześciu z siedmiu ostatnich spotkań bezpośrednich kibice oglądali wyniki z bramką obu stron.
  • Najlepszym strzelcem Evertonu jest Richarlison z trzema golami w trzech występach.
  • Pięć ostatnich spotkań Kanonierów kończyło się wynikiem +2,5 gola.
  • Kanonierzy nie zdobyli bramki w tym sezonie jedynie w rywalizacji z Manchesterem City.
  • The Gunners stracili przynajmniej jednego gola w każdym meczu tego sezonu.

Konferencja prasowa:

Unai Emery: Pierwsze, co ma zostać poprawione, to pewność siebie naszych obrońców. Następnie należy popracować taktycznie nad tym, by nasza drużyna była spójniejsza. Nie dotyczy to tylko defensorów, ale i całego składu, pierwszej jedenastki i innych graczy. Cały plan wymaga czasu, jednak jest to naszym pierwszym rozczarowaniem na wczesnym etapie rozgrywek. Myślę, że musimy nad tym popracować. Auba potrzebuje pewności i kontynuowania poszukiwania swojej najlepszej formy, ale ja bardzo wierzę też w Alexandre’a Lacazette’a.

Marco Silva: Kilka dobrych wiadomości jest takich, że niektórzy piłkarze powoli wracają po kontuzjach do treningów. Phil Jagielka w przyszłym tygodniu rozpocznie treningi. Andre Gomes i Seamus Coleman nadal są wyeliminowani z grania. Yerry Mina pracował z nami przez cały tydzień na pełnych obciążeniach. Z każdym dniem staje się coraz lepszy, również pod kątem fizycznym. Będziemy zdecydowanie mocniejsi, jeśli cały skład wróci do pełnej dyspozycji. Teraz wygląda to coraz lepiej, jednak ostatnia sytuacja z Seamusem nie była pozytywną informacją.

Przewidywane składy:

Arsenal: Cech – Bellerin, Mustafi, Sokratis, Monreal – Torreira, Xhaka – Ramsey, Ozil, Aubameyang – Lacazette

Everton: Pickford – Digne, Zouma, Holgate, Kenny – Schneiderlin, Gueye – Richarlison, Sigurdsson, Walcott – Tosun

Co obstawiać?

W tym meczu idziemy w stronę zdarzenia łączonego. Kanonierzy wyraźnie mają patent na tego rywala, o czym świadczy pięć kolejnych zwycięstw na własnym boisku. Patrząc ogólnie, również mają dobre liczby, ponieważ w trzech ostatnich starciach zdobyli 13 bramek z Evertonem. Po raz ostatni spotkanie tych drużyn zakończyło się wynikiem -1,5 gola na Emirates w 2013 roku. Liczymy, że po raz kolejny zobaczymy kilka bramek, a do tego gospodarze wygrają to spotkanie. Gramy odważniej na +2,5 gola, ponieważ mam wrażenie, że Everton również coś strzeli.

Zdarzenie: Arsenal vs Everton

Typ: 1/+2,5 gola

Kurs: 1.81

Tak prezentuje się nasz kupon na oba spotkania. Dajcie znać co sądzicie i wrzucajcie swoje propozycje w komentarzach! 

kupon