NBA nadal zaskakuje, a nawet zdaje się pewniaki potrafią mocno uprzykrzyć nam życie i zepsuć kupon. Na dziś przygotowaliśmy dla Was trzy propozycje, z których na pewno wybierzcie coś dla siebie!

Odbierz pakiet powitalny w PZBuk!

Bonus od depozytu do 500 PLN + 100 PLN w punktach + voucher 1500 PLN!

Typomania – wygraj wyjazd na mecz ukochanej drużyny!

Załóż konto z kodem: 600PLN

Szukasz typów na NBA? Dołącz do naszej grupy NBA!

Skuteczność typów NBA w tym sezonie: 68/121

Profit: -1161

Zdarzenie: Cleveland Cavaliers – Charlotte Hornets

Typ: Charlotte Hornets +3

Kurs: 1.95

Pierwszy nasz wybór na dziś to starcie w Cleveland, gdzie nie wiedzieć do końca dlaczego w pojedynku z Charlotte Hornets faworyzowani są tamtejsi Cavaliers. My stawiamy na Szerszenie, dając im jeszcze mały margines błędu, choć wyższy kurs na zwycięstwo bez handicapu także kusi. Przezorny zawsze ubezpieczony. Trudno jednak spodziewać się, że Hornets to spotkanie w ogóle przegrają. Cavs to w tym momencie jeden z najgorszych zespołów w lidze targany problemami wewnątrz szatni. Z jednej strony młodzi zawodnicy buntują się, bo nie podobają im się metody treningowe nowego trenera. Z drugiej strony w zespole panuje spora niepewność co do dalszej przyszłości kilku graczy, w tym weteranów jak Kevin Love czy Tristan Thompson.

Wszystko to powoduje, że Cavs to w tej chwili drugi najgorszy zespół na Wschodzie – z bilansem sześciu zwycięstw oraz aż 21 porażek wyprzedzają tylko ekipę Atlanta Hawks. Cavaliers w ostatnich dziesięciu meczach wygrali tylko raz (po dogrywce z mocno nieobliczalnymi w tym sezonie San Antonio Spurs, kiedy to przebłysk znakomitej formy miał Love), a ogółem pokonali do tej pory takie zespoły jak Chicago Bulls, Washington Wizards, New York Knicks, Portland Trail Blazers oraz Indiana Pacers i wspomniani już Spurs. Nie jest to w żadnym razie imponujące resume, podobnie zresztą jak gra Kawalerzystów, którzy to legitymują się jednym z najgorszych bloków defensywnych w całej lidze.

Na zupełnie innym biegunie, przynajmniej pod względem formy, są koszykarze Charlotte Hornets, którzy mają za sobą pięć wygranych w ostatnich sześciu spotkaniach. Ostatnią ich ofiarą był zespół Sacramento Kings – fakt faktem, że Szerszenie zagrają w środę back-to-back, ale nawet to nie powinno im przeszkodzić w ograniu Cavs (zespół z Północnej Karoliny ma bilans 5-1 ATS w ostatnich sześciu meczach, które były rozgrywane drugi dzień pod rząd). Hornets imponują ostatnio przede wszystkim bardzo solidną defensywą, z czego bardzo zadowolony jest szkoleniowiec James Borrego. Dodatkowo jego zespół ma bilans 7-0 ATS w ostatnich siedmiu spotkaniach rozgrywanych na wyjeździe przeciwko zespołom, których odsetek zwycięstw na własnym parkiecie jest mniejszy niż 40 procent.

Zdarzenie: Dallas Mavericks – Boston Celtics

Typ: Boston Celtics -2

Kurs: 1.91

Drugi typ na środową noc w NBA to zwycięstwo Boston Celtics w Teksasie różnicą co najmniej trzech oczek w starciu z Dallas Mavericks. Stawiamy na Celtów, którzy mieli sporo czasu na to, by przygotować się do tego pojedynku, gdyż od ich ostatniego meczu do starcia w Dallas było aż pięć dni przerwy! Tak długa przerwa w trakcie sezonu NBA to prawdziwa rzadkość i miejmy tylko nadzieję, że Bostończycy nie wypadli przez ten czas z rytmu. Celtics mają na koncie dwie porażki z rzędu – ledwie po raz drugi w tym sezonie zdarzyła im się taka seria. W sporej mierze to efekt absencji Marcusa Smarta, który zmaga się z infekcją obu oczu i nie zagra także przeciwko Mavericks. Na domiar złego w trakcie tych pięciu dni przerwy okazało się, że z gry na dłuższy czas wypadają podkoszowi: Robert Williams (co najmniej trzy tygodnie absencji) oraz Vincent Poirier (około sześć tygodni), przez co Celtowie zmuszeni byli sięgnąć głębiej i powołać na najbliższe spotkania Tacko Falla.

Nie ma jednak żadnych wątpliwości, że tego typu osłabienia to niemal nic w porównaniu z ciosem jaki otrzymali Mavericks, tracąc rewelacyjnie grającego w tym sezonie Lukę Doncica z powodu skręconej kostki. Na całe szczęście okazało się, że uraz Słoweńca nie jest aż tak poważny, dlatego też najprawdopodobniej czekają go tylko dwa tygodnie absencji. Mavs znakomicie odpowiedzieli w pierwszym meczu bez swojego najlepszego zawodnika, wygrywając na piekielnie trudnym terenie w Milwaukee, gdzie powstrzymali Bucks i przerwali ich serię zwycięstw. Wcześniej drużyna z Wisconsin wygrała osiemnaście kolejnych spotkań, lecz Seth Curry oraz Kristaps Porzingis godnie zastąpili Doncica i obaj zdobyli po 26 punktów.

Sęk w tym, że Mavericks rzadko kiedy spisują się tak dobrze na własnym parkiecie, gdzie mają dużo gorszy bilans niż na wyjazdach. W tym właśnie upatruję szansę Celtów, którzy z reguły całkiem nieźle radzą sobie w ostatnich latach w Dallas i mają bilans 10-4 ATS w czternastu ostatnich spotkaniach rozgrywanych w Teksasie. Dodatkowo bardzo często w starciach z Bostończykami problemy ma Kristaps Porzingis – dość powiedzieć, że Łotysz w poprzednim starciu obu tych drużyn kilka tygodni temu w Bostonie trafił tylko jeden z jedenastu rzutów i zakończył zmagania z dorobkiem zaledwie czterech punktów. Wtedy w grze Mavs trzymał przede wszystkim rewelacyjny Doncić, którego teraz zabraknie, dlatego też przewidujemy powrót Bostończyków na zwycięskie tory.

Zdarzenie: Philadelphia 76ers – Miami Heat

Typ: Bam Adebayo Over 29.5 Pts Rebs Asts

Kurs: 1.83

Jeśli wymienić największych kandydatów do nagrody dla gracza, który poczynił największy postęp w tym sezonie to z pewnością muszą znaleźć się tam Devonte’ Graham oraz Bam Adebayo. Ten pierwszy zawiódł mnie jednak ostatnio, dlatego tym razem dam szansę podkoszowemu Miami Heat, który w środę wraz ze swoim zespołem spróbuje zafundować pierwszą porażkę 76ers w Filadelfii. Szóstki to w tej chwili jedyny niepokonany na własnym parkiecie zespół w całej lidze, dlatego też przed Heat bardzo trudne zadanie. Nam jednak niekoniecznie będzie zależało na samym wyniku, ale bardziej na tym, by dobre spotkanie rozegrał Adebayo. A te zdarzają mu się ostatnio bardzo często i na tyle regularnie, że Bama trzeba mocno brać pod uwagę także w konwersacjach o wyborze do Meczu Gwiazd.

W środę liczyć będę na to, że linijka statystyczna Adebayo po zsumowaniu punktów, zbiórek oraz asyst wyniesie 30 lub więcej. Można też iść w same zbiórki, bo 22-latek w każdym z ostatnich sześciu meczów zbierał z tablic co najmniej jedenaście piłek. To teraz podliczymy jeszcze jak to wyglądało w tych poprzednich sześciu jego spotkaniach z perspektywy punktów, zbiórek i asyst:

  • 24 punkty + czternaście zbiórek + cztery asysty = 42
  • 21 punktów + trzynaście zbiórek + sześć asyst = 40
  • 30 punktów + jedenaście zbiórek + jedenaście asyst = 52
  • 12 punktów + dwanaście zbiórek + pięć asyst = 29
  • 18 punktów + jedenaście zbiórek + dziesięć asyst = 39
  • 14 punktów + trzynaście zbiórek + pięć asyst = 32

Tylko raz się więc nie udało, a zabrakło wtedy bardzo niewiele. Warto też zwrócić uwagę na to, że Adebayo dwa razy zanotował także triple-double (czyli z automatu jego linijka po zsumowaniu wynosiła więcej niż 30), wykręcając bardzo dobre cyferki pod względem asyst. To efekt specyficznej gry Heat, którzy grają koszykówkę bez podziału na pozycję, a co za tym idzie nie potrzebują klasycznego rozgrywającego – piłkę na spokojnie mogą rozgrywać skrzydłowi jak Jimmy Butler czy podkoszowi jak właśnie Adebayo.

Kupon NBA 18.12Chcesz więcej typów bukmacherskich? Dołącz do Grupy Zagranie!

Konto w PZBuk ✅

Konto na Typomanii- jeszcze nie ❗❓

Załóż już teraz konto na Typomanii i walcz o świetne nagrody!