Jeżeli ktoś spodziewał się, że przeczyta „Motyw ukryty” jednym tchem, ten… mocno się zawiedzie. A wszystko za sprawą autorów. To przez Katarzynę Bondę i Bogdana Lacha czytelnik szybciej wyciśnie łzę nad losem bohaterów, niż nie poczuje intensywnego schłodzenia organizmu. Uprzedzam: po „Motyw ukryty” sięgacie na własną odpowiedzialność…

Już patrząc na okładkę i widząc rozbity samochód, możemy poczuć, czego możemy spodziewać się po lekturze. A mianem „tego czegoś” nazwałbym refleksję, która towarzyszy każdej historii, która pojawia się na kartach „Motywu ukrytego”. Refleksją, ponieważ spoglądając na to auto, od razu zaczynamy myśleć, jak doszło do tego wypadku, czy ktoś ucierpiał w tym zajściu drogowym etc. I o ile ma wypowiedź w tej chwili może skłaniać Cię, Drogi Czytelniku do rozmyślania o ofierze, powiem Ci, że Katarzyna Bonda i Bogdan Lach zadbali o to, by pochylić się również nad postawą i motywami sprawców. W końcu, jak to mówiła Chyłka w „Inwigilacji”: „Nawet w najbardziej zepsutych jednostkach, warto doszukiwać się odrobiny człowieczeństwa”. Oczywiście nie mam informacji, czy właśnie to zdanie autorzy by poparli, trzymając w dłoni „Motyw ukryty”, ale domyślam się, że oboje się teraz delikatnie uśmiechają i w duszy przyznają rację.

Zagłębiając się w losy bohaterów stworzonych przez autora kryminałów zawsze staram się zrozumieć, dlaczego dokonano właśnie takiej kreacji, czym musiał się kierować pisarz w trakcie pracy, a przede wszystkim: skąd czerpał inspirację i ile siebie zawarł w danej postaci. Z kolei w „Motywie ukrytym” mamy pewien problem, bo… Nie mamy do czynienia z powieścią, a reportażem. I chyba pozostaje się w tym miejscu tylko ucieszyć z faktu, że nie miał charakteru wcieleniowego… Chociaż pewnie Katarzyna Bonda byłaby gotowa i pójść w tym kierunku, gdyby tylko pojawiła się propozycja. Ale wracając do lektury, która będzie miała premierę dwudziestego maja, chciałbym jeszcze dodać, że mimo iż obcujemy tym razem z reportażem, to jednak, podczas czytania, nie da się nie zauważyć doskonałego pióra wybitnego pisarza. Tak jak i nie przegapimy świetnego oka profilera, który przedstawi nam naukową wiedzę w taki sposób, że nie zrazimy się do jej poznawania jak swego czasu dzięki belfrowi do świata fizyki, chemii, czy innej biologii. A apropos biologii, to podejrzewam, że autorzy musieli również ją studiować przed pisaniem, gdyż po opowiedzeniu każdej historii wzbudzają tak głęboki określony stan emocjonalny, że czytelnik nie powstrzyma się od uczucia mrożenia całego ciała. Nawet będąc kilka godzin po lekturze…

Ale żeby nie było tak cukierkowo, bo w końcu piszę recenzję, a nie szykuję jakieś ciasto, czy inny wyrób zawierający tyle cukru, ile oceany plastiku, to powiem, że mam jedną uwagę do autorów. A w zasadzie pytanie. Dlaczego kazaliście czekać na Wasz powrót, aż dziesięć lat? Nie, nie zrozumiem żadnej innej odpowiedzi, niż… zapewnienie, że tym razem nie zostawicie czytelnika z takim głodem literackim na tak długo. Ah, jeszcze jedna kwestia: poproszę o numer do wydawcy, skoro Wam udało się uzgodnić, że zostajemy przy niecałych pięciuset stronach, to może, gdy wstawi się za Wami przedstawiciel prasy, wspomniana osoba decyzyjna pozwoli na co najmniej drugie tyle zapisanych kartek. W końcu dobrego nigdy za dużo, a „Motyw ukryty” jest… fantastyczny! I przerażający… Jak każdy człowiek. Niby stworzony na podobieństwo Boga, ale chyba też Lucyfera… A jeżeli już jesteśmy przy mówieniu o „ogniach piekielnych”, to Wam, drodzy Czytelnicy podam właśnie wskazówkę: „Motyw ukryty” powoduje rozpalanie ciekawości, ale każda następna przeczytana linijka – dreszcze chłodu, a w zasadzie mrozu, by być bardziej precyzyjnym. Także jeżeli przeszkadzają Wam ponad dwudziestostopniowe „upały”, to wiecie już jak się schłodzić…

Okładka książki Motyw ukryty

Damian Maniecki:

Powyżej możecie przeczytać recenzję nadchodzącej książki Katarzyny Bondy oraz Bogdana Lacha. Ocenę przedstawił Kamil Piłaszewicz, który kilka dni temu na łamach Zagranie opublikował wywiad z dwójką autorów, do którego odsyłam. Śmiało można założyć, że „Motyw ukryty” nie rozczarowuje swoją treścią. Dokładając do tego głośne nazwisko Katarzyny Bondy, która ma już rzesze swoich fanów oraz okres, który sprzyja spędzaniu wolnego czasu na lekturze – łatwo założyć, że książka która ukaże się 20. maja od razu wskoczy do TOP5  bestsellerów Empiku. Taki zakład znajdziemy u bukmachera BETFAN. Kurs na „tak” co prawda nie zachęca do grania w singlu, ale jak ktoś się lubuje w typach na rozrywkę, to z pewnością może to sobie dorzucić do akumulacji z innymi pozycjami!

Czy nowa książka Katarzyny Bondy znajdzie się w TOP 5 Bestsellerów tygodnia w Empik 24. maja 2020 roku?

Załóż konto w BETFAN i graj bez ryzyka do 100PLN!

Zwrot na konto depozytowe z kodem: 3100PLN

Link aktywujący promocję -> zagranie.com/go/betfan

tylko na

3000 zł od depozytu + 100 zł bez ryzyka
+ 14% do wygranych

oferta z naszym kodem promocyjnym: 3100 pln

Kod rejestracyjny
3100PLN kod skopiowany kopiuj
skopiuj kod
Funkcjonalności:
zakłady na żywo
Bonusy:

OD DEPOZYTU: 100% do 3000 zł
ZAKŁAD BEZ RYZYKA: 100 zł

pokaż szczegóły ukryj szczegóły