Zaczynamy nowy tydzień z nowymi imprezami i miejmy nadzieję, że będzie to owocna część lutego, a z pewnością lepsza od tej poprzedniej. W tym tygodniu zawitamy do Rotterdamu i turnieju ATP Tour rangi ‚500’, ale także do Nowego Jorku czy Buenos Aires. Po małej przerwie na puchar Federacji wracają do rywalizacji też panie, które zagrają w Petersburgu i Hua Hin. W dniu dzisiejszym interesują nas jednak turnieju w Holandii i Rosji, gdzie dojdzie do kilku ciekawych pojedynków. Mecze, którymi się interesujemy w Rotterdamie to zmagania Roberto Bautista-Aguta z Martonem Fucsovicsem i Dany’ego Evansa z Philippem Kohlschreiberem. Z kolei w Petersburgu bierzemy pod lupę mecz Witalijii Diaczenko z Marią Sakkari, który domknie nam dzisiejszy tripel.

Kliknij w link i załóż konto z kodem promocyjnym 1145PLN, aby otrzymać: 1000 PLN od depozytu + 125 PLN bez ryzyka + 20 PLN Freebet!

Roberto Bautista-Agut – Marton Fucsovics

10.02.2020r. godz. 14:30

Dzisiejszą analizę zaczynamy od pojedynku Roberto Bautista-Aguta z Martonem Fucsovcisem, w którym faworytem jest Hiszpan. Ja jednak dość sceptycznie do tego podchodzę, gdyż będzie to dla niego dopiero pierwszy mecz po Australian Open. Zawsze zmiana nawierzchni w połączeniu z małą przerwą sprawia, że trzeba trochę czasu na przyzwyczajenie się i złapanie rytmu grania, czego zupełnie nie daje trening. Roberto sezon zaczął znakomicie, podczas ATP Cup nie przegrał ani jednego spotkania pokonując przy tym Felixa Auger-Alliasime, Nicka Kyrgiosa czy Dusana Lajovicia. Wydawało się wtedy, że będzie poważnym kandydatem „drugiej ligi”, by nieco namieszać w Australian Open, ale nie zaszedł tam daleko. Po wygranych z Feliciano Lopezem i Michaelem Mmohem zatrzymał się na Marinie Ciliciu, z którym przegrał po pięciosetowej walce. Nie wiadomo, jaki wpływ na jego formę miała ponad dwu tygodniowa przerwa, ale jest to zawodnik, który poniżej pewnego poziomu nie schodzi i nie będzie łatwym rywalem dla każdego po drugiej stronie siatki. Granie w hali, to z pewnością nie jest mocny punkt w CV Hiszpana. Bilans, co prawda, 102-68 na jego korzyść, jednak większość zwycięstwo zrobiona już kilka lat wstecz. Przejrzałem jego grę pod dachem w ostatnich dwóch sezonach i trzeba przyznać, że nic na niej nie osiągnął i nie pokonał nikogo znaczącego, ale nawet w przegranych spotkaniach urywał sety lepszym rywalom czy po prostu rozgrywał dość wyrównane spotkania, co wiąże się z tym, co napisałem, że nie schodzi poniżej swojego optymalnego poziomu. Wiadomo, że nie jest to zawodnik z mocnym serwisem, który raz po raz ustawi wymianę, ale przede wszystkim potrafi dobrze rotować i dobierać kierunek podania. Podobnie jest w trakcie wymian, w których potrafi ustawiać swoich rywali po kątach i kończyć w mądry sposób. Technicznie, zawodnik na wysokim poziomie. Rywalem Hiszpana będzie reprezentant Węgier, który w hali czuje się zdecydowanie lepiej i niewątpliwie będzie to jego atut w tym meczu. Bilans spotkań na tej nawierzchni mają podobny, gdyż u Martona wynosi on 105-76, ale w ostatnim sezonie osiągał on zdecydowanie lepsze wyniki. W ubiegłym sezonie przed Rotterdamem zagrał w Sofii, gdzie doszedł do finału, w którym przegrał z Daniłem Medvedevem. Właśnie w stolicy Bułgarii miało dojść do pierwszego spotkania pomiędzy dzisiejszymi bohaterami, ale wówczas wycofał się Bautista-Agut. Tutaj w Holandii broni punktów za ćwierćfinał, do którego dodał rok temu. Zdołał wtedy pokonać Martina Klizania i Nikoloza Basilaszwiliego, natomiast zatrzymał się dopiero na Kei Nishikorim. Grywał też w późniejszym halowych turniejach, ale tam bez większych sukcesów, zaledwie 2R w Petersburgu i porażka z Coriciem oraz po przejściu kwalifikacji odpadł z Karenem Kaczanowem w Wiedniu. Start obecnego sezonu dla Węgra był bardzo udany, ćwierćfinał w Dausze i 4 runda w Melbourne. Potrafił pokonać Shapovalova, Sinnera i Paula. Zatrzymał się dopiero na Federerze, z którym i tak zagrał dobre spotkanie urywając seta. Od tamtego czasu zagrał jeden mecz i było to podczas kwalifikacji do tego turnieju. Nie nagrał się zbyt długo, bo zaledwie w 55 minut zmiótł z kortu Popyrina 6:2, 6:1. Patrząc na statystyki serwisowe, zagrał naprawdę świetnie i rywal nie miał nic do powiedzenia. Fucsovics potrafi bardzo dobrze serwować i tutaj jest ta różnica względem dzisiejszego rywala, gdyż on potrafi ustawić wymianę pierwszym podaniem. Do tego nieźle gra w defensywie, co z pewnością daje mu tutaj większe szanse. Węgier ma przewagę jeśli chodzi o serwis i nawierzchnia zdecydowanie pod niego. Bautista-Agut jest ogólnie lepszym tenisistą, bardziej doświadczonym i posiada większe możliwości. Nawierzchnia w Rotterdamie jest dość wolna, ale piłki są szybkie, o czym pisał Sergiej Stachowski w mediach społecznościowych. Biorąc pod uwagę powyższe, to zdecydowanie idą w niski over gemowy, który powinien być formalnością.

Moja propozycja: over 20,5 gemów

Kurs: 1,44

Dan Evans – Philipp Kohlschreiber

10.02.2020. godz. 21:00

Dalej zostajemy w Holandii, ale tym razem już sesja wieczorna i ostatni pojedynek dzisiejszego dnia między Danem Evansem i Philippem Kohlschreiberem. W tym spotkaniu brakuje zdecydowanego faworyta i zupełnie mnie to nie dziwi, że bukmacherzy wystawili takie kursy. Publika bardziej wierzy jednak w Niemca i mogą mieć ku temu argumenty, ale moim zdaniem, będzie to bardzo wyrównane spotkanie. Dan Evans rewelacyjnie zaczął tegoroczne zmagania, podczas ATP Cup pokona Goffina, Albo i De Minaura, co było oznaką, że Brytyjczyk jest w wysokiej formie. Później przyszedł czas na ćwierćfinał w Adelajdzie i porażkę z Rublowem, ale już w Melbourne brakło paliwa. W pierwszej rundzie bardzo mocno męczył się z McDonaldem. Zagrał słabe spotkanie, popełniał wiele błędów i na jego szczęście w porę się opamiętał. Wrócił do tamtego meczu od stanu 0-2 w setach, czego już nie udało się zrobić w starciu z Nishioką, zatem zakończył zmagania na drugiej rundzie. Od tamtego czasu nie zagrał żadnego meczu i tutaj troszkę mamy podobną sytuację, jaką mamy w pierwszej analizie. Z pewnością Dan, będzie potrzebował trochę czasu na aklimatyzację z nowym podłożem, chociaż on zdecydowanie bardziej lubi grać w hali. Bilans jego gier na tej nawierzchni wynosi 144-75 i choć są to statystyki oparte głównie na Challengerach, to pokazują, że czuje się tu dobrze i potrafi się przystosować. Po drugiej stronie siatki stanie weteran ATP Tour, a więc Philipp Kohlschreiber. Niemiec jest w nico uprzywilejowanej sytuacji, gdyż rozegrał już w Rotterdamie dwa spotkania, ale na spokojnie, po kolei. Niemiec zdecydowanie inaczej zaczął sezon, bo od Challengera w Canberze, a dokładnie w Bendigo, bo tam zostały przeniesione gry w związku z pożarami, jakie panowały wówczas w Australii. Mimo dość dobrej obsady tamtego turnieju, zdołał go wygrać eliminując po drodze Gojowczyka, Johnsona, Donskoja czy Ruusuvuriego. Podczas Australian Open pewnie przeszedł pierwszą rundę z Gironem, ale wszystko zakończyło się etap później, gdyż Philipp oddał mecz bez gry w drugiej rundzie. Na szczęście ze zdrowiem wszystko jest okej, co pokazał w weekend podczas kwalifikacji. Najpierw po wyrównanym starciu pokonał reprezentanta gospodarzy, natomiast w dniu wczorajszym bardzo pewnie rozprawił się z Sergiejem Stachowskim 6:2, 6:2. U Niemca świetnie funkcjonował serwis, zarówno pierwszy(80% wygranych) jak i drugi z wartością 75%. Pokazuje to dobitnie, że forma jest odpowiednia, by walczyć o kolejne rundy, jednak nie będzie to takie proste, bo Evans to taki tenisista, który potrafi przegrać z każdym, ale potrafi także pokonać najlepszych. Zapowiada nam się więc starcie pełne emocji, które nie powinno zakończyć się szybko. Dotychczas panowie rozegrali między sobą dwa spotkania i oby dwa kończyły się w 3 setach. Drugie z nich miało miejsce w ubiegłym roku w Cincinnati, gdzie wygrał Kohlschreiber po 27 gemach. Piszę o gemach, gdyż bardzo nas to interesuje. W dzisiejszym spotkaniu również spodziewam się zaciętego meczu i wielu gemów, dlatego także wybieramy niską linię gemową.

Moja propozycja: over 20,5 gemów

Kurs: 1,46

Witalija Diaczenko – Maria Sakkari

10.02.2020r. godz. 15:00

Podczas ostatniej propozycji dzisiejszego dnia przenosimy się w nieco chłodniejszy klimat, a dokładnie do Petersburga, gdzie rywalizują panie w ramach cyklu WTA Tour. Zaplanowano tam zaledwie 3 spotkania, a my bierzemy pod lupę ostatnie z nich, które poniekąd ma być ozdobą, a jednocześnie organizatorzy liczą na wielu kibiców, gdyż gra ich reprezentantka Witaliją Diaczenko. Tenisistka niegdyś uznawana za wielki talent, ale jej kariera nie potoczyła się tak, jakby zapewne chciała. Teraz już 30-letnia Rosjanka zajmuje 89. miejsce w rankingu WTA, ale wydaje się, że wraca do dobrego grania. Start tego sezonu rewelacyjny nie był, ale trzeba napisać wprost, że szczęścia w losowaniu, to ona nie miała. W Adelajdzie porażka w eliminacjach z Julią Putincewą, ale możliwość gry jako lucky loser. W pierwszej rundzie spotkała się właśnie z dzisiejszą rywalką, Marią Sakkari, z która przegrał 5:7, 2:6. Następnie w Melbourne trafiła na Daniele Rose Collins, która grała niebywale skutecznie, a jednak Rosjanka zdołała urwać seta i pachniało wtedy trochę sensacją. Po australijskim tournee przeniosła się właśnie do swojego kraju, gdzie musiała rozegrać eliminacje. Najpierw pokonała Darię Mishinę po ciężkim meczu, w którym ewidentnie brakło skuteczności, natomiast zdecydowanie lepiej poradziła sobie z bardziej wymagająca Natalią Wichłancewą. Wygrana 7:6, 6:4 i tutaj zdecydowanie lepiej wyglądają jej statystyki. Dobre pierwsze podanie i jak na WTA, niezłe także drugie. Można śmiało stwierdzić, że Diaczenko czuje się pod dachem jak ryba w wodzie. Bilans jej gier w hali wynosi 140-51, więc jest on naprawdę imponujący. W ubiegłym sezonie wygrała 4 turnieje ITF pod rząd, a na koniec sezonu wygrała też imprezę w Tajpej. Witalija ma dużo potencjału i możliwości, jeśli jest w formie i trafi będzie dużym zagrożeniem, zwłaszcza w hali. Potrafi posyłać mocne piłki i choć brak u niej chłodnej to głowy, to nie stoi tu na straconej pozycji. Maria Sakkari, a więc dobrze znana Greczynka, która błysnęła podczas Australian Open. Dotarła tam do czwartej rundy pokonując po drodze Madison Keys, czym sprawiła sporą niespodzianką. Zdołała też ugrać seta z Petrą Kvitovą, ale koniec końców, musiała uznać jej wyższość. Przyjeżdża tutaj do Moskwy bez gry od tamtego czasu, więc może być dla niej naprawdę ciężko. Kursy mają jednak tendencję spadkową, co oznacza, że ludzie wierzą bardziej w jej nazwisko i możliwości, aniżeli w okoliczności. Dla mnie kursy są lekko zaniżone na jej zwycięstwo, a wszystko za sprawą tego, że Sakkari nie potrafi grać w hali. Bilans 5-12, a ostatnia wygrana miała miejsce w 2015 roku w Tajlandii z miejscową tenisistką, której nazwisko ciężko jest nawet przepisać. Okej, nie miała łatwych rywalek w późniejszych meczach, tutaj w Petersburgu dwukrotnie przegrywała z Julią Goerges, ale mała ilość spotkań daje do zrozumienia, że unika tego podłoża. Biorąc pod uwagę jeszcze to, że nie ma żadnego ogrania, to szanse znacznie się wyrównują i choć nie twierdzę, że Maria musi przegrać ten mecz, to na pewno nie będzie jej tu łatwo. Sakkari gra ryzykownie, często uderza z nieprzygotowanych pozycji, gdyż po prostu nie nadąża. Dziś będzie jeszcze trudniej o dogodne ustawienie i trochę czasu, bo rywalka raczej nie zwolni ręki. Spodziewam się zatem, że nie będzie to jednostronny mecz, dlatego decyduję się na zdecydowanie niską linię, jaką oferuje nam Fortuna. Jak dla nie, te 19 gemów, to za mało biorąc pod uwagę okoliczności, a głównie nawierzchnie, która pomoże w trzymaniu serwisu.

Moja propozycja: over 18,5 gemów

Kurs: 1,47

Zagranie bez ryzyka:

  • Tylko z kodem promocyjnym: 1145PLN
  • Dla nowych graczy
  • Pierwszy zakład na nowym koncie będzie bez ryzyka!
  • Dowolny kupon, dowolne zdarzenia.
  • Stawka maksymalnie 125 PLN – zwrot z odjęciem 12% podatku na konto bonusowe.
  • Bonus o równowartości stawki kuponu, objętego bonusem zostanie przypisany do iKonta uczestnika w terminie 3 dni.
  • Jednokrotny obrót bonusem.