Tylu bramek w europejskich pucharach nie oglądaliśmy już dawno! Na kuponach roiło się od zaznaczonych na zielono “overów” – pozostaje mieć nadzieję, że zespoły przeniosą formę ofensywną na zmagania ligowe. Choć ani Arsenal, ani Aston Villa w bieżącej kampanii nie ma zaszczytu występowania w Champions League, tudzież w Lidze Europy. Nie zmienia to faktu, iż obydwie ekipy stawiają sobie za cel włączenie się do walki o czołowe miejsca w Premier League, a ich bezpośrednia konfrontacja zapowiada się bardzo interesująco. Nie pozostało mi więc nic innego, jak zaprosić Was do analizy pierwszego spotkania 9. kolejki Premier League.

Totalbet koszulka
Totalbet koszulka
tylko na Logo Zagranie - typy bukmacherskie

100% do 5000 zł od depozytu, 20 + 20 zł darmowy zakład, 250 zł - zakład bez ryzyka ze zwrotem na depozyt!

Odbierz darmowe środki za samą rejestrację!

Kod rejestracyjny
ZAGRANIE kod skopiowany kopiuj
skopiuj kod
Funkcjonalności:
freebet
aplikacja mobilna
zakłady na żywo
sporty wirtualne
Bonusy:

OD DEPOZYTU: 100% do 5000 zł, FREEBET: 20 + 20 zł BEZ RYZYKA (ZWROT NA DEPOZYT): 250 zł

pokaż szczegóły ukryj szczegóły

Arsenal vs Aston Villa (22.10. godz. 21:00)

Pomimo faktu, iż Arsenal nie doznał porażki od 7 spotkań i wygrał aż 5 z nich, to kibice Londyńczyków zdecydowanie nie tak wyobrażali sobie sytuację punktową swoich ulubieńców po 8 kolejkach nowej kampanii. „The Gunners” w gruncie rzeczy prezentowali się bardzo przyzwoicie na dystansie ostatnich tygodni, jednakowoż 2 poprzednie mecze ponownie rozpętały dywagacje nad osobą Mikela Artety. O ile wyjazdowy podział punktów z Brighton idzie jakoś przeboleć – wszak zespół Kuby Modera jest rewelacją obecnych rozgrywek, o tyle remis w derbach z Crystal Palace musiał zaboleć wszystkich, związanych z klubem z Emirates Stadium. Remis, który gospodarze wywalczyli w ostatnich fragmentach rywalizacji. O dziwo sam mecz był dość wyrównany, a defensywa Arsenalu pozwoliła rywalom na aż 6 celnych strzałów.

Dowiedz się więcej o zakładach bukmacherskich Totalbet!

Postawę formacji obronnej ówczesnych gospodarzy trzeba z resztą określić mianem bardzo kiepskiej. Przy pierwszym trafieniu dla Crystal Palace, Christian Benteke mijał rywali jak pachołki, z kolei przy drugiej bramce lepiej mógł się zachować Aaron Ramsdale. Ostatecznie jednak Arsenal dopiął swego i w 95. minucie meczu Lacazette zdobył gola na 2:2, tym samym powodując wielką eksplozję radości na Emirates Stadium. Mikel Arteta na konferencji prasowej niejako zrzucił odpowiedzialność na sędziego, który popełnił spory błąd, nie wyrzucając z boiska McArthura za brutalny faul na Sace. Dodał również, że bardzo podobała mu się reakcja zespołu i pogoń za wynikiem w ostatnich minutach derbowej rywalizacji. I rzeczywiście, kiedy Arsenal musiał przycisnąć, zrobił to i stworzył sobie kilka wybornych okazji do zdobycia gola.

Tak jak już wspomniałem wcześniej, na naganę zasługuje szczególnie formacja defensywna. O ile Tomiyasu bierze coraz to większy udział w grze do przodu, o tyle widać jeszcze pewne braki, jeśli chodzi o same zachowania Japończyka w fazie obronnej. Ogólnie rzecz biorąc, Arsenal w 8 meczach ligowych bieżącej kampanii stracił 12 bramek. Pod tym względem lepiej wypadają zespoły takie jak Brentford, Wolves, czy Southampton. Co jeszcze ciekawsze, „Kanonierzy” zachowali tylko 1 czyste konto w meczach domowych. Dokładniej rzecz biorąc, było to wygrane starcie z outsiderem ligi, czyli Norwich. Jeżeli zespół ze stolicy marzy o włączeniu się do walki o czołowe miejsca w tabeli, to zdecydowanie musi popracować właśnie nad grą w defensywie.

banner grupa zagranie 40k

Dokładnie tyle samo straconych goli ma na swoim koncie Aston Villa. Z tą różnicą, że piłkarze prowadzeni przez Deana Smitha strzelili ich o 5 więcej od Arsenalu i nie mają ujemnego bilansu bramkowego. Nie ukrywam, że jestem niezmiernie ciekawy, jak w dłuższej perspektywie potoczy się budowa projektu na Villa Park. Póki co część zawodników kupionych latem nie wkomponowała się jeszcze w pełni do drużyny. Z kolei inni od pierwszych spotkań bieżącej kampanii udowadniają, że na dłuższą metę mogą stanowić o sile „The Villans”. Do takich postaci zalicza się z pewnością Danny Ings, ale o angielskim snajperze zdążymy sobie jeszcze powiedzieć co nieco.

Na obecną chwilę trzeba stwierdzić, że Aston Villa jest chyba jedną z najmniej stabilnych ekip w Premier League. Ekipa z Birmingham potrafi wygrać 2 spotkania z Evertonem i Manchesterem United, nie tracąc w nich żadnej bramki, tylko po to, by w następnych 2 kolejkach oddać komplety punktów Tottenhamowi i Wolves. Mecz z „Wilkami” będzie z resztą mocnym kandydatem do spotkania sezonu. Gospodarze prowadzili już 2:0 i wszystko wskazywało na to, że 3 oczka zostaną na Villa Park. Niedoczekanie. Defensywa Aston Villa w końcowych fragmentach spotkania kilkukrotnie postanowiła pograć w bilarda we własnym polu karnym, efektem czego zespół z Molineux najpierw wyrównał stan rywalizacji, a w 95. minucie spotkania strzeliła bramkę na 3:2, ostatecznie ogrywając zespół z Birmingham. Sam mecz był bardzo ciekawym, ofensywnym widowiskiem, w którym nie brakowało okazji z obu stron.

Skorzystaj z bonusów, oferowanych przez zakłady bukmacherskie Totalbet już teraz!

Do kilku bardzo dogodnych okazji doszedł wspomniany wcześniej Danny Ings. Anglik nie jest może w swojej najlepszej dyspozycji, lecz i tak notuje niezłe liczby i na dzień dzisiejszy jest chyba najlepszym zawodnikiem ofensywnym swojej nowej ekipy. Anglik we wspomnianym meczu z Wolves wpisał się z resztą na listę strzelców, kapitalnie kończąc akcję głową. Było to trzecie trafienie Ingsa w obecnej kampanii. Były zawodnik Liverpoolu wyglądał znacznie lepiej w ostatnich meczach, względem pierwszych kolejek. Być może jest to efekt absencji kilku ważnych piłkarzy. W każdym razie snajper Aston Villi z kolejki na kolejkę staje się coraz to ważniejszym elementem układanki Deana Smitha. W dzisiejszych zmaganiach najpewniej ponownie nie zobaczymy Traore, Trezegueta, czy Leona Baileya, tak więc większa część odpowiedzialności za poczynania ofensywne gości znów spadnie na barki Danny’ego Ingsa.

Odds are not currently available.
Kursy mogą ulec zmianie. Aktualizacja z dnia: 1 grudnia 2021 03:42.

Statystyki:

  • Arsenal zajmuje 12. miejsce w Premier League, ma w dorobku 11 oczek.
  • „The Gunners” zremisowali ostatni mecz z Crystal Palace 2:2.
  • Podopieczni Artety tracili gola w 3 z 4 spotkań ligowych u siebie.
  • Arsenal jest niepokonany od 7 gier (5 wygranych i 2 remisy).
  • Aston Villa plasuje się na 13. pozycji w lidze, ma w dorobku 10 punktów.
  • Zespół z Birmingham przegrał 2 poprzednie spotkania (z Tottenhamem i Wolves).
  • Podopieczni Deana Smitha strzelali bramkę w każdym z 5 ostatnich meczów.
  • Aston Villa zwyciężyła 3 ubiegłe starcia z Arsenalem (2 razy po 1:0 i 3:0).
  • Danny Ings w obecnym sezonie strzelił 4 bramki w 10 meczach.
  • 29-latek w ostatnim meczu z Wolves oddał 2 celne strzały i zdobył 1 gola.
  • Ings strzelił 3 gole w 8 starciach z Arsenalem.

Podsumowanie:

Wynik tego spotkania w dużym stopniu zależy od tego, jaką twarz Aston Villi będzie dane nam dziś zobaczyć. Jeśli goście zagrają podobnie jak z Manchesterem United, Chelsea, czy Evertonem, to jestem przekonany, że nie wrócą do domu z pustymi rękoma. Forma zespołu z Birmingham jest niestety niestabilna i drużyna ta nierzadko notuje gorsze występy. Arsenal w bieżącej kampanii ma zaś spore problemy z defensywą, co dobitnie pokazały niedawne derby Londynu. Jestem przekonany, że przyjezdni będą mieli dziś swoje okazje do pokonania Ramsdale’a, a wobec nieobecności kilku ważnych piłkarzy, w ataku powinien wyróżniać się Danny Ings. Anglik przed tygodniem zebrał bardzo przychylne recenzje za mecz z Wolves, który z resztą okrasił bramką. Uważam, że kurs na jego trafienie w piątkowym spotkaniu jest nieco zawyżony, toteż idę właśnie w kierunku trafienia snajpera Aston Villi. Taki typ możecie zagrać chociażby w Totalbet, u którego to bukmachera warto wykorzystać nasz kod promocyjny. Powodzenia!

Totalbet
2,95
Danny Ings strzeli gola

kupon PL 22.10. Totalbet

fot. Paul Chesterton

Zaloguj się aby dodawać komentarze