Nie ma pojedynku, na który najbardziej ostrzyłbym sobie zęby. Kartę walki zawsze budujemy tak, by były emocje od początku do końca – mówi nam przed galą KSW 42 Martin Lewandowski. Ze współwłaścicielem i współzałożycielem federacji rozmawialiśmy o najciekawszych starciach sobotniego wydarzenia.

Łukasz Jurkowski – Martin Zawada

Przed „Jurasem” kolejne wyzwanie. Jak wiemy, to niezwykle barwna postać z niesamowitą historią. Pierwszy mistrz KSW. Dominował, później problemy zdrowotne trochę pokrzyżowały mu szyki. Powiedział, że po dziesiątej porażce zrezygnuje i dotrzymał słowa. Rozstał się z nami na długie lata. Następnie oglądaliśmy jego wielki powrót na PGE Narodowym. Wiele osób do końca życia zapamięta, jak kilkadziesiąt tysięcy śpiewało „Sen o Warszawie”.

Porażka „Jurasa” z Zawadą sprzed kilkunastu lat nie ma żadnego znaczenia. To przeszłość, którą trzeba oddzielić grubą kreską. Dziś to już inni wojownicy, weterani. Darzą się sympatią i wzajemnym szacunkiem. Zawada to jeden z pierwszych poważniejszych zagranicznych zawodników zakontraktowany przez nas, więc myślę o nim bardzo pozytywnie. Ani on, ani „Juras” nie pozwalają o sobie zapomnieć. W sobotę będą chcieli pokazać, że ta „stara szkoła” ciągle ma sporo do powiedzenia.

Przejdź dalej i zobacz typy na KSW 42!

Ariane Lipski – Silvana Gomez

Ariane jest niebezpieczna, walczy świetnie w każdej płaszczyźnie. Mamy do czynienia z czymś, co nastąpiło już wcześniej w przypadku Materli i Mameda: mamy kłopoty z zakontraktowaniem rywalki dla Ariane. Gdy przeciwniczki słyszą Lipski, to miękną. Ariane zdobywa światową sławę, jej nazwisko dużo znaczy w świecie MMA. Oczywiście cieszy nas to, że mamy tak popularną i silną zawodniczkę. Z drugiej jest ten problem „natury technicznej” – znalezienia dla niej rywalki.

Wydaje się, że Ariane jest niezniszczalna. Nie lekceważyłbym jednak Silvany, to przecież mistrzyni Argentyny w kickboxingu. Braliśmy to pod uwagę, gdy rozważaliśmy zakontraktowanie jej. Pamiętajmy, że Ariane wywodzi się z muay thai, a stójka będzie w tej walce odgrywała ważną rolę. Przystępuje do walki jako faworytka, jednak myślę, że sprawa nie jest tak oczywista. Widzieliśmy już wiele pojedynków, które kończyły się niespodziankami.

Mateusz Gamrot – Grzegorz Szulakowski

„Szuli” to pozytywny wariat, pójdzie na całość, nie będzie miękkiej gry. Perspektywa zdobycia pasa niewątpliwie stanowi dla Szulakowskiego dodatkową motywację.

Z kolei „Gamer” jest wytrawnym graczem, ma większą praktykę w rozpoznawaniu słabości przeciwników. Czeka nas niesamowity bój. „Gamer” będzie chciał zdominować rywala i postawić kropkę nad i, pytanie, czy ta sztuka mu się uda.

Michał Materla – Scott Askham

Materla to dojrzały zawodnik. Na początku mogliśmy go zakwalifikować jako wojownika czysto „parterowego”, jego walki były z perspektywy kibica trochę nudnawe, bo kończył szybko w parterze. Brakowało mi tego, by pokazał, że w stójce też potrafi walczyć. To się udało. Michał bardzo szybko stał się zawodnikiem kompletnym, jego pojedynki zapisały się złotymi zgłoskami w historii KSW. Bardzo w niego wierzę, jeszcze wiele przed nami.

Scott walczył w wyśmienitych organizacjach, to bardzo doświadczony zawodnik. Jest wyższy od Michała, co daje mu delikatną przewagę, ma większy zasięg ramion. Dla Materli to bardzo ciężki przeciwnik. Michała wszyscy już znają, Ashkam to dla ludzi większa niewiadoma. Cóż, poczekamy i zobaczymy. Na pewno czeka nas wyrównana walka.

Mamed Khalidow – Tomasz Narkun

Main event zawsze jest wisienką na torcie zarówno dla fanów, jak i organizatorów. To nietypowe zestawienie zawodników z innych kategorii wagowych. Mamed symbolicznie idzie po trzeci pas, bo jest mistrzem kategorii -84 kg, a później wygrał z Mankowskim (-77 kg).

Dla Narkuna wygrana oznaczałaby nowy rozdział historii KSW. Na pewno o jednym z nich zrobi się po walce bardzo głośno. Myślę, że pojedynek budzi w zawodnikach wielkie emocje. Mamed w każdym starciu pokazuje wszystko, co ma najlepsze. Khalidow ma więcej do stracenia.

Rozmowę przeprowadził Dariusz Faron.