Ostatnie typy z siatkówki były bardzo dobre i w tym tygodniu notujemy skuteczność 6/7. Dziś zaczynamy Ligę Narodów mężczyzn. O miano najlepszej drużyny w rozgrywkach powalczy 16 drużyn, oczywiście nie zabraknie Mistrzów Świata Polaków. Final Six odbędzie się w USA. Do niego przechodzi gospodarz,czyli USA i najlepszych pięć drużyn po pięciu tygodniach zmagań. W tym tygodniu turnieje odbywają się w Katowicach, Nowym Sadzie, Mendozie i Jiangmen. Na dzisiaj przygotowałem dwa typy. Zapraszam do przeczytania.

Sprawdź nasz nowy projekt – Typomanię 💥 Brak trafionych kuponów nie determinuje wygranych 👍 W czerwcowej puli m.in. konsola czy rower❗️ Dowiedz się więcej  ⬇️⬇️⬇️

Baner Typomani z nagrodami w czerwcu

 

Brazylia – USA

typ: 2:0 po 2 setach dla Brazylii

kurs:1,65

Zacznę od piątkowego hitu. W Katowicach zmierzą się dwie bardzo utytułowane reprezentacje, które do tego turnieju przystępują w zupełnie różnych składach.

Amerykanie występują bez swoich najlepszych zawodników. Trener John Speraw dał odpocząć swojej największej gwieździe, mowa tutaj o Matthew Andersonie. Siatkarz raptem 11 dni temu zakończył dopiero swój klubowy sezon. Zabraknie również Aarona Russella, Micah Christensona czy Maxwella Holta. Wszyscy rozegrali bardzo długi i intensywny sezon we włoskiej Serie A. Z pierwszego składu reprezentacji USA, która rok temu zdobyła brązowy medal na MŚ dzisiaj powinni zaprezentować się Taylor Sander i David Smith. Jest także libero Erik Shoji

Oprócz nich na rozegraniu powinniśmy zobaczyć Kawike Shojiego, któremu zupełnie nie wyszedł sezon w Resovii Rzeszów. Za atak odpowiadać ma Kyle Russell. Jest to zawodnik ,który w reprezentacji jest zupełnie niedoświadczony. W tym sezonie zdobył mistrzostwo Bundesligi z Berlin Volleys, ale tam dużo więcej grał jego rodak Ben Patch, którego tutaj nie ma. Na środku Smitha uzupełnić powinien także mistrz Bundesligi, czyli Jeff Jendryk. Natomiast na przyjęciu do znakomitego Sandera trener Speraw będzie musiał kogoś dobrać z trio: Jake Langlois, Garrett Muagututia, TJ DeFalco. Lekko powiedziawszy nie są to siatkarze z najwyższej półki. Langlois rozegrał słaby sezon w ostatniej drużynie PlusLigi – MKS Będzin. Garrett Muagututia grał w lidze greckiej. TJ DeFalco to najbardziej utalentowany z tej trójki. W tym roku został wybrany MVP uniwersyteckich Mistrzostw NCAA, a od nowego sezonu grał będzie we włoskiej Valentii.

Brazylia prowadzona przez Renana Dal Zotto do Katowic przyleciała w bardzo mocnym zestawieniu. W drużynie mamy wiele gwiazd światowego formatu. Na ataku zobaczymy rewelacyjnego Wallace’a, którego klasę zna każdy kibic siatkówki. Za przyjęcie odpowiadać ma Lucarelli, który w tamtym roku nie grał w reprezentacji, ale poznaliśmy go już bardzo dobrej strony. Był wybrany w 2014 roku najlepszym przyjmującym MŚ w Polsce. Do spółki z nim grać może Yoandry Leal z Lube Civitanova, któremu skończył się już okres karencji. W tym sezonie pokazał się on ze znakomitej strony. Poprowadził swój klub do triumfu w Lidze Mistrzów oraz Serie A. Na środku powinien wystąpić Isac i doświadczony Lucas Saatkamp. Jedynym brakiem w składzie Brazylijczyków są podstawowi rozgrywający. Nie ma tutaj Bruno Rezende, ani Williama. Są za to Fernando i Thiago. Na któregoś z nich postawi trener Dal Zotto. Na libero natomiast wystąpi Thales, który swoją klasę udowodnił w zeszłym roku. Do tego ławka rezerwowych Canarinhos jest dużo lepsza niż rywali. W każdej chwili mogą wejść Lucas Loh, Douglas czy Alan i dodać coś nowego do gry.

Uważam, że taki skład Amerykanów nie ma tutaj wielkich szans przeciwko Brazylii. Amerykanie mają u siebie Final Six, więc w fazie zasadniczej mogą testować zawodników. Brazylia w osobach Leala, Wallace czy Lucarelliego ma ogromną siłę w ataku. Sam Sander nie będzie w stanie się przeciwstawić rywalom. Brazylijczycy w pierwszym meczu turnieju Ligi Narodów są zdecydowanym faworytem i myślę bardzo pewnie wygrają na inaugurację.

 

Polska – Australia

typ: 2:0 po 2 setach dla Polski

kurs: 1,37

Polacy w swoim pierwszym meczu w tych rozgrywkach podejmą w Katowicach reprezentację Australii. Trener Vital Heynen postanowił na pierwszy turniej oddelegować w głównej mierze zawodników, którzy w ubiegłym roku sięgnęli po mistrzostwo świata podczas imprezy w Bułgarii i we Włoszech. W porównaniu do tamtego składu w miejsce powracającego do zdrowia Bartosza Kurka jest Bartłomiej Bołądź, a zamiast Damiana Schulza – przyjmujący Tomasz Fornal.

Skład Polaków na ten turniej jest bardzo mocny i widać, że nasz trener poważnie zamierza potraktować te rozgrywki. Wyjściowy skład ciężko wytypować, bo Vital Heynen często lubi zaskakiwać. Na ataku od początku wyjść powinien Dawid Konarski, który ma za sobą świetny sezon w barwach Jastrzębskiego Węgla. To między innymi dzięki jego postawie drużyna zdobyła brązowy medal i w następnym sezonie zagra w Lidze Mistrzów. Jego zmiennik Bartłomiej Bołądź po wyjeździe z naszego kraju bardzo dobrze radzi sobie w barwach Friedrischafen. Nie udało im się obronić mistrzostwa Niemiec, ale srebrny medal to także nie powód do wstydu. Środkowi w osobach Mateusza Bieńka i Jakuba Kochanowskiego to wielki atut naszej drużyny. Obaj są młodzi, ale świetnie się rozwijają. Bieniek po zdobyciu mistrzostwa z Zaksą w następnym sezonie zagra w Lube Civitanova, które w tym roku wygrało Ligę Mistrzów i Serie A. Na przyjęciu w tym turnieju mamy Kubiaka, Śliwkę, Kwolka, Szalpuka i Fornala. W tym wypadku ciężko wytypować na kogo postawi nasz trener, ale każdy z nich posiada ogromne umiejętności i nie powinien zawieść. Za rozegranie odpowiadać ma Drzyzga albo Łomacz. Od lat prowadzą grę naszej reprezentacji, teraz będzie podobnie. Na libero Paweł Zatorski lub Damian Wojtaszek. Obaj to gwarancja jakości.

Polacy w ramach przygotowań ćwiczyli w Spale. Tydzień temu rozegraliśmy sparing z reprezentacją Niemiec, który zakończył się wynikiem 3:0 dla naszej reprezentacji. Biało – Czerwoni już pokazali się ze świetnej strony i nie dali szans naszym sąsiadom.

Australia do naszego kraju nie przyleciała w najsilniejszym składzie. W jej szeregach jest mnóstwo polskich akcentów. Trener zespołu to Mark Lebedew,który pracuje w Aluronie Virtu Warcie Zawiercie. Obaj rozgrywający Harrison Peacock i Arshdeep Dosanjh, atakujący Lincoln Williams, przyjmujący Luke Smith i libero Luke Perry występowali w PlusLidze. Wymienieni wyżej gracze dla polskiego kibica są znani i prezentują określony poziom. Reszta kadry jest mało znana i występuje w słabych ligach, więc cięzko coś o nich więcej powiedzieć. Polacy na pewno będą musieli uważać na leworęcznego atakującego Lincolna Williamsa, który w tym sezonie pokazał się z bardzo dobrej strony w MKS-ie Będzin, a potem odszedł do rosyjskiej Jugry Niżniewartowsk. Zagrożeniem też powinien być przyjmujący Luke Smith, który grał w tym roku w barwach Cuprum Lubin.

Cztery ostatnie pojedynki Polaków z reprezentacją Australii zakończyły się zwycięstwami naszej reprezentacji bez straty seta. Teraz Polacy grają u siebie, gdzie mogą liczyć na wsparcie najlepszych kibiców. Kadrowo dużo silniejsza jest nasza reprezentacja i na początek zmagań w Lidze Narodów pewnie powinna wygrać.