Mistrzostwa Europy w koszykówce mężczyzn wchodzą w decydującą fazę. Już jutro rozpoczną się rozgrywki pucharowe, które odbędą się w Turcji. Każdy z zespołów rozegrał już po 5 spotkań i można już wskazać drużyny gotowe do walki o medale w tym turnieju.

Bardzo dużą rolę w końcowym wyniku danego zespołu ma rozstawienie w drabince. Można trafić na łatwiejszą część, ale są też przypadki, że ćwierćfinale jesteśmy świadkami przedwczesnego finału. W tej części turnieju każde spotkanie może być tym ostatnim, więc nie można już kalkulować.

Po rozgrywkach grupowych można zauważyć, że są cztery drużyny, które wydają się pewniakami do gry o medale – po dwie w każdej części drabinki. Na szczęście dla nich (i dla nas) te cztery zespoły, o których myślę, mogą spotkać się dopiero w półfinałach.

Do dzieła!

Górna część drabinki:

Hiszpania: bilans 5-0

W przypadku Hiszpanów wszystko jest tak, jak miało wyglądać. Podopieczni Sergio Scariolo nie przegrali żadnego spotkania i tak naprawdę w żadnym momencie nie było zagrożenia ze strony rywali. Jedynie w meczu z Chorwacją drużyna z Półwyspu Iberyjskiego musiała się trochę napocić. 39, 37, 41, 23. Nie, to nie są szczęśliwe numery podczas kolejnej kumulacji Lotto. Nie licząc meczu Chorwatami, to różnica punktowa, jaką wygrywali Hiszpanie. Czysta dominacja. Oczywiście, żaden z tych zespołów to nie jest europejska czołówka, ale sam fakt, że podopieczni Sergio Scariolo potrafili wygrywać z taką łatwością, wiele mówi o ich sile.

Warto zwrócić uwagę, że reprezentacja Hiszpanii oszczędza minuty swoich graczy. Najlepszym przykładem jest Pau Gasol. 37-letni zawodnik San Antonio Spurs do tej pory rozegrał jedynie 88 minut, co daje średnio 22 minuty na mecz.  Warto jednak zauważyć, że w jednym spotkaniu Pau nawet nie wystąpił. W przypadku tak doświadczonego zawodnika taki odpoczynek jest ważny, bo w kluczowych meczach, Hiszpanie będą potrzebowali wypoczętego, a przede wszystkim skutecznego starszego z braci Gasol.

Ale to nie jest tak, że wszystko idzie po myśli Espana. Sergio Scariolo nie będzie mógł już skorzystać z usług Alexa Abrinesa. 24-letni skrzydłowy Oklahoma City Thunder nabawił się kontuzji kolana i nie będzie już w stanie wystąpić podczas tego turnieju. Szkoda, bo Abrines to bardzo strzelec za trzy i ogląda się go bardzo dobrze.

Wniosek jest jeden: Hiszpanie są na jak najlepszej drodze do obrony tytułu.

Żeby awansować do najlepszej czwórki, drużyna z Półwyspu Iberyjskiego musi pokonać Turcję, a w potencjalnym ćwierćfinale zmierzy się z lepszym z pary Francja- Niemcy.

Słowenia: bilans 5-0

Słoweńcy byli grupowym rywalem Polski i jak się łatwo domyślić, okazali się lepsi od Biało-Czerwonych. Podopieczni Igora Kokoskova są małą rewelacją turnieju. Spodziewano się, że mogą trochę namieszać, ale wątpię, żeby ktokolwiek przypuszczał, że mogą przejść przez fazę grupową bez porażki.

O sile reprezentacji Słowenii stanowi duet obwodowy: Goran Dragic i Luka Doncic.

Dragic to w tym momencie najlepszy strzelec turnieju. 31-letni zawodnik Miami Heat zalicza przeciętnie 24.4 punktu i 5.2 asysty. To jest ostatni jego turniej barwach reprezentacji narodowej i widać, że stara się jak może, żeby zapewnić upragniony medal dla swojego kraju.

Doncic to być może jeden z największych talentów w historii europejskiej koszykówki. Ten 18-letni rozgrywający ma ponad 200 centymetrów wzrostu i gra regularne minuty w Eurolidze. Nie bez powodu jest uważany, za jeden z czołowych talentów przyszłorocznego draftu NBA. Dojrzałość, jaką emanuje Luka na parkiecie, jest niesamowita.

Reprezentacja Słowenii będzie musiała pokonać Ukrainę, a następnie zwycięzcę spotkania pomiędzy Łotwą i Czarnogórą, żeby awansować do półfinału.

Warto zwrócić uwagę, że Słoweńcy mogą spotkać się z Hiszpanami już w półfinale, co w obliczu postawy obu drużyn, może być uznane za przedwczesny finał.

Dolna część drabinki:

Litwa: bilans 4-1

Turniej w wykonaniu reprezentacji Litwy rozpoczął się od bardzo dużej wpadki. Pierwszy dzień poza niespodzianką w postaci wygranej Finlandii nad Francuzami przyniósł jeszcze drugą- Gruzja pokonała Litwinów 79-77. Wydawało się, że nasi wschodni sąsiedzi są gorzej dysponowani i to nie będzie ich turniej. Jednak po wpadce w pierwszym meczu, widzimy już zupełnie inną drużynę. Kolejne 4 mecze  podopiecznych Dainiusa Adomaitisa to.4 wygrane.

Litwini to drużyna silna przede wszystkim pod koszem. W pomalowanym rządzi i dzieli Jonas Valanciunas, a wspiera go Donatas Motiejunas.

Valanciunas to naprawdę duży gość, którego z pewnością nie chciałbyś spotkać w ciemnej uliczce. Przypominam sobie czasy, kiedy on i Przemek Karnowski toczyi zażarte boje w mistrzostwach Europy do lat 18 rozgrywanych na Litwie. Ile się od tego czasu zmieniło… 25-letni Litwin to zawodnik, który na co dzień występuje w NBA, a dokładnie w Toronto Raptors. Podkoszowy Raptors zalicza w tym turnieju średnio 16.4 punktu i 11.4 zbiórki, będąc najlepszym zbierającym całych rozgrywek. Valanciunas to dobry zbierający i silny obrońca. Bardzo dobrym uzupełnieniem dla niego jest wspomniany Motiejunas, który grozi rzutem za trzy.

Litwini na drodze do półfinału spotkają się z Grecją i zwycięzcą z pary Rosja – Chorwacja.

Serbia: bilans 4-1

Serbowie to jedna z najlepszych drużyn nie tylko w Europie, ale i na świecie. W 2014 roku zdobyli wicemistrzostwo świata, a w 2016 zajęli drugie miejsce na Igrzyskach Olimpijskich. Głównym architektem tego sukcesu był Milos Teodosic, który niestety jest nieobecny na tych mistrzostwach. Mimo absencji swojej gwiazdy Serbowie to są nadal bardzo groźnym zespołem i wygrane w grupie z Łotwą, Turcja i Belgami tylko to potwierdzają. Wydaje się, że ten EuroBasket będzie kolejnym turniejem, w którym reprezentacja Serbii będzie w ścisłej czołówce.

W obliczu braku Teodosicia pierwsze skrzypce w reprezentacji Serbii gra Bogdan Bogdanovic. Oglądanie tego zawodnika moim zdaniem jest czystą przyjemnością. Bogdanovic od przyszłego sezon będzie reprezentował barwy Sacramento Kings i widać, że ma potencjał, żeby być kimś w najlepszej lidze świata. 25-letni zawodnik Serb jest świetnie wyszkolony technicznie i widać, że przepracował tysiące godzin w hali treningowej.  W tym turnieju notuje przeciętnie 19.8 (7. miejsce), a co moim zdaniem nawet ważniejsze, zalicza 5.2 asysty na mecz. Przy braku Teodosicia, który był generałem na parkiecie, to jest bardzo istotne.

Serbowi muszą pokonać Węgrów, a następnie lepszego z pary Finlandia – Włochy, żeby awansować do najlepszej czwórki EuroBasketu.