Półfinały Speedway Ekstraligi – czas na prawdziwą walkę. Sparta faworytem w opinii LVBeta

W niedzielę rozpoczną się play-offy Speedway Ekstraligi. Tutaj już nie ma miejsca na najmniejsze błędy. Żużlowcy nie będą oszczędzać kości. To jest faza rozgrywek, gdzie chłopcy są oddzieleni od mężczyzn. Kto w tej zażartej rywalizacji okaże się Drużynowym Mistrzem Polski? W opinii LVBet faworytem do głównego trofeum jest Sparta Wrocław, która w półfinale mierzy się z Stalą Gorzów. Druga para play-off to Falubaz Zielona Góra i Unia Leszno.

Sparta Wrocław – Stal Gorzów 16:30

W rundzie zasadniczej w dwumeczu lepsza okazał się Stal Gorzów. Co ciekawe, obie ekipy wygrywały bezpośrednie mecze występując w roli gościa. To tylko pokazuje, że w tym roku atut własnego toru nie ma już aż takiego znaczenia, jak to miało miejsce w przeszłości. W zeszłym sezonie w półfinałowej batalii zwycięsko wyszła Stal Gorzów. Jednak teraz mamy zupełnie inną sytuację, bo to Sparta jest faworytem nie tylko tego dwumeczu, ale także całych rozgrywek, na co wskazuje opinia bukmacherów LVBeta. Rywalizacja rozpocznie się na Stadionie Olimpijskim. Mimo, że jest to nowy tor, to gospodarze nie mają na nim tak dużego atutu, jak oczekiwano tego przed sezonem. Jako gospodarz przegrali dwa spotkania. Ostatnie w kolejce z Falubazem, które zepchnęło ich z fotelu lidera oraz właśnie z Gorzowem. Tym razem nastał czas play-off, więc mobilizacja zawodników i toromistrza jest z pewnością większa. Sądzę, że teraz gospodarze mogą pokazać, że nawierzchnia będzie ich sprzymierzeńcem, aczkolwiek nie rozpatrywałbym tego jako bardzo wielki plus. To jednak nie zmienia faktu – Sparta Wrocław musi wygrać pierwsze spotkanie.

Spójrzmy teraz na formy poszczególnych żużlowców obu ekip. Na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że dużą stratą dla gości będzie brak Nielsa Kristiana Iversena. Duńczyka zastąpi Linus Sundstrom. Szwed jedzie w tym sezonie dobrze i w Stali mogą być z niego zadowoleni, ponieważ pomógł klubowi, gdy kontuzję leczył Krzysztof Kasprzak. Jednak nie jest to ta sam klasa zawodnika jak uczestnik cyklu Grand Prix. Fani Gorzowa mogą być za to zadowoleni z jazdy Przemka Pawlickiego, który ostatnie tygodnie jeździ przyzwoicie. Indywidualnie wywalczył awans do cyklu Grand Prix. Przez cały sezon jego forma się wahała, jednak teraz już nie ma miejsca na błędy i to właśnie jego dyspozycja może zaważyć o dalszym losie Stali. Pewnym punktem powinien być jak zwykle Bartosz Zmarzlik. Gorzowianin cały rok jest liderem swojej drużyny, a ostatnio prezentuje się jeszcze lepiej. Pod znakiem zapytania stoi druga para, czyli Kasprzak-Vaculik. Oni są w stanie zarówno zaskoczyć na plus jak i na minus. W stosunku do juniorów nie ma wielkich oczekiwań, jednak jak już to pokazywali w tym roku, mogą zdobyć te decydujące, pojedyncze punkty.

We Wrocławiu mogą się cieszyć, że w idealnym momencie wspaniałą formę odnalazł Tai Woffinden, co udowodnił wygrywając Grand Prix w Gorzowie. On powinien być odzwierciedleniem Bartosza Zmarzlika po stronie Sparty. Czemu nie Maciej Janowski? Mimo, że rok 2017 jest dla niego na razie najlepszym w karierze, to ostatnie rezultaty pokazują mały spadek formy. Jednak Magic nadal jest w stanie zrobić komplet punktów, szczególnie na swoim torze. Pozostała trójka seniorów w postaci Milika, Lebiediewa oraz Woźniaka jest wielką niewiadomą. Można rzec, że każdy z nich pozytywnie zaskakuje, ale w trakcie sezonu każdemu zdarzała się jakaś mniejsza lub większa wpadka. Gdyby każdy w niedzielę wcelował ze swoim dnie, to Stali Gorzów może zabraknąć argumentów. Tym bardziej, że juniorzy Sparty są lepsi. Maksym Drabik gwarantuje wspaniałe wsparcie i gotowość zastępowania słabszego, starszego kolegi danego dnia.

Unia Leszno – Falubaz Zielona Góra 19:00

Druga para, to rywalizacja czwartej i pierwszej drużyny rundy zasadniczej Speedway Ekstraligi. Jednak nie oznacza to, że mamy zdecydowanego faworyta tego dwumeczu. Każda z czterech drużyn w play-off znalazła się w tej fazie w pełni zasłużenie. Nikogo nie można skreślać z szans na Drużynowe Mistrzostwo Polski. Co ciekawe, to Unia Leszno, czyli zespół niżej rozstawiony, wygrała dwumecz w rundzie zasadniczej. Pierwsze spotkanie było popisem leszczyńskich Byków, którzy na swoim torze rozgromili Falubaz różnicą 38 punktów. Rewanżowe spotkanie w Zielonej Górze padło łupem gości, jednak tutaj warto zwrócić uwagę, że wtedy gospodarze przystąpili do spotkania bez Jasona Doyle’a. Warto też zaznaczyć, że Falubaz stawał się coraz silniejszy z meczu na mecz ze względu na rosnącą formę Jarosława Hampel. Były indywidualny wicemistrz świata w tym momencie jeździ na poziomie zawodników GP, jednak wejście w sezon nie było takie kolorowe. Podczas rundy zasadniczej zaszła również zmiana na pozycji zagranicznego seniora, gdzie Thorssel zastąpił Karpova. Ukrainiec w tym roku mocno spuścił z tonu. Z kolei Szwed odjeżdża w tym momencie najlepszy sezon w karierze, co skutecznie wykorzystuje trener Marek Cieślak.

Patrząc na żużlowców obu ekip widzimy bardzo silnych seniorów. Jednak właściwie każdy, chyba poza Jasonem Doylem, miewał w tym roku słabszy okres. Jeżeli cała piątka jednego z zespołów będzie dogadana ze swoim sprzętem, to wiadomo kto wygra. Jednak ja postawiłbym między seniorami znak równości. Przy tak dobrej stawce, ktoś musi przywozić mniej punktów. Decydującą formacją mogą być juniorzy. Tutaj nie ma wątpliwości, że to ci leszczyńscy są zdecydowanie lepsi. Dodatkowo Falubaz w tym tygodniu stracił jednego ze swoich podstawowych młodzieżowców w osobie Sebastiana Niedźwiedźa, za którego rekonwalescencje trzymamy kciuki. Bartosz Smektała i Dominik Kubera to czołówka światowej młodzieżówki. Z całym szacunkiem do juniorskiej formacji Zielonej Góry, ale w tym momencie nie mogą się równać z dwójką młodych Byków. Przy tak wyrównanym spotkaniu, to właśnie juniorzy mogą zaważyć. Już bieg juniorski może dać cztery punkty przewagi dla gospodarzy. Bartosz Smektała na leszczyńskim torze czuje się tak dobrze, że nie można wykluczyć jego wygranych biegów z seniorami zespołu przeciwnego. Dodatkowo, w przypadku jego dobrej dyspozycji może zastępować słabiej spisujących się kolegów z Leszna.

LVBET - odbierz bonusOdbierz darmowy zakład na Speedway Ekstraligę w wysokości 20 PLN. Zarejestruj się bezpośrednio z naszej strony i jako czytelnik Zagranie otrzymasz promocyjne środki! Wykorzystaj je na obstawienie półfinałów play-off.

Kluczowy pojedynek dla losów grupy G, czyli odwieczna rywalizacja – Hiszpania vs Włochy.

Już jutro czeka nas kontynuacja międzynarodowych emocji z udziałem solidnych firm. W grupie G Hiszpanie podejmą na Santiago Bernabeu Włochów. Pierwsza rywalizacja obu ekip zakończyła się wynikiem 1:1. Te drużyny ze zdecydowaną przewagą prowadzą, mając na koncie po 16 punktów, więc wygrany tego pojedynku może uniknąć gry w barażach.

Bonus powitalny LvBet

Odbierz darmowy zakład na mecz Polska – Dania w wysokości 20 PLN. Jak to zrobić? Wystarczy, że zarejestrujesz się bezpośrednio z naszej strony i jako czytelnik Zagranie otrzymasz promocyjne środki!

Hiszpania

Podopieczni Julena Lopeteguig’ego staną przed sporą szansą na przypieczętowanie swojego triumfu w grupie przeciwko Italii. W pierwszym spotkaniu był remis. W zespole La Furja Roja postawiono na przewietrzenie i naprawę starych fundamentów. Po erze sukcesów pod okiem del Bosque, pracę otrzymał szkoleniowiec, który do tej pory słynął z dobrego warsztatu w młodszych rocznikach. W wyniku tego zna większość swoich aktualnych piłkarzy bardzo dobrze. Wymiana pokoleniowa jest zauważalna, a tacy gracze jak David De Gea, Asensio, Koke, Thiago Alcantara, Isco, Alvaro Morata mają stanowić trzon tej ekipy. Odkąd objął stery, jego drużyna jeszcze nie zaznała smaku porażki. Co ciekawe ostatni raz Hiszpanie schodzili z boiska pokonani na Euro 2016, kiedy to polegli w bitwie z Włochami prowadzonymi przez Antonio Conte. W tamtym meczu obecny trener Chelsea znakomicie rozpracował rywala i stało się jasne, że stara formuła pracy trenerskiej del Bosque potrzebuje zmiany. Na ten moment roszada wygląda obiecująco, jednak żeby nawiązać do sukcesów z poprzednim trenerem jeszcze daleka droga. Hiszpanie w ostatnich trzech spotkaniach u siebie o punkty zdobyli aż 16 bramek. Są to imponujące liczby, zwłaszcza że stracili tylko jedną. W tej rywalizacji Lopetegui na pewno nie skorzysta z Diego Costy, który nie  znalazł się wśród powołanych na zgrupowanie. Nieobecność obecnego piłkarza Chelsea jest spowodowana brakiem gry w klubie. Conte nie chce go dłużej widzieć w swoim zespole, więc możliwe, że wróci na kadrę dopiero po zmianie miejsca pracy. Nie sposób nie wspomnieć o formie, w jakiej znajduje się perełka Realu Madryt – Marco Asensio. Młody skrzydłowy ma potencjał, by w przyszłości powalczyć z Neymarem o Złotą Piłkę. To co obecnie wyprawia w barwach Królewskich jest niesamowite, a gdy spojrzymy na jego wiek, dokonania stają się jeszcze bardziej kosmiczne.

Włochy

W tym zespole także zaszły zmiany na ławce trenerskiej. Antonio Conte zdecydował się na powrót na klubową ławkę przed rokiem. W jego miejsce zatrudniono Giampiero Venturę. Wszystkie mecze pod jego ręką kończyli bez porażki. Co więcej w czterech z pięciu przypadków zagrali na zero z tyłu, a bilans 20:1 musi robić wrażenie. Jest to średnia równo czterech bramek zdobytych na mecz. Jedyny remis jaki zanotowali był właśnie przeciwko Hiszpanii. To pokazuje, że spotkają się dwie wyrównane drużyny. Trzon Italii od lat stanowi żelazna defensywa. W większości złożona z piłkarzy Juventusu. W ostatnim czasie zaszła spora zmiana i Bonucci przeszedł do Milanu, jednak nie wpływa to na zgranie w kadrze. Problemem dla trenera będzie z pewnością nieobecność Chielliniego, który doskonale był zgrany z nowym graczem Rossonerich. Wydaje się, że w takim wypadku przemeblowana obrona z Romagnolim i kimś jeszcze, powinna stanowić znacznie słabszy mur. Cała nadzieja w Bonuccim i Buffonie, ale ta dwójka jest w stanie poprowadzić młodszych kolegów do wygranej. Włosi zagrają z kontry, nie będą mieli wyjścia. Kluczowi powinni być gracze znajdujący się na wahadłach, jednak jeśli pojawi się tam Mattia de Sciglio to już na starcie strzelają sobie w stopę. Były gracz Milanu jest całkowicie bez formy i w pojedynku z Asensio powinien zabrać ze sobą żetony na karuzelę, bo może się nie odkręcić do kolejnego meczu.

Kluczowe pojedynki:

Morata vs Belotti

Pojedynek dwóch młodych, bardzo drogich i bramkostrzelnych napastników kochających grę głową. Obaj odgrywają kluczowe role w swoich reprezentacjach. Było bardzo blisko, żeby wspólnie zmienili kluby latem, gdyż Antonio Conte chciał współpracować z tą dwójką. Ostatecznie dostał Moratę, który od samego początku przygody wprawia kibiców Chelsea w znakomite nastroje, strzelając i asystując. Belotti w zeszłym sezonie do końca walczył o koronę króla strzelców Seria A, ale nie udało mu się osiągnąć tego celu. W kadrze także nie ma problemów ze strzelaniem, kto da więcej swojej drużynie w tym pojedynku?

 

Ramos vs Bonucci

W napadzie pojedynek młodych snajperów natomiast w obronie, swoje drużyny do zwycięstwa będą chcieli poprowadzić dwaj najlepsi na ten moment, stoperzy na świecie. Sergio Ramos świeżo został wybrany najlepszym defensorem poprzedniego roku. Bonucci przegrał tę rywalizację, jednak moim zdaniem w niczym nie ustępuje piłkarzowi Realu. Ci dwaj obrońcy zmierzą się z wyżej wymienionymi napastnikami. Leo spotka się ze starym znajomym. Alvaro Morata grał z nim w Juventusie, jednak teraz obaj zmienili swoje kluby. Zapowiadają się pasjonujące starcia.

Statystyki:

  • Ostatni mecz tych drużyn zakończył się wynikiem 1:1
  • Oba zespoły nie przegrały meczu od czasu Euro 2016.  Na tym turnieju Hiszpanie zanotowali ostatnią porażkę właśnie z Włochami.
  • Włosi na pięć poprzednich meczów zagrali aż cztery razy na zero z tyłu.
  • Hiszpania jest niepokonana w poprzednich siedmiu meczach.
  • Włochy są niepokonany w swoich ostatnich sześciu pojedynkach.
  • Hiszpania wygrała ostatnie cztery starcia.
  • W każdym z ostatnich trzech meczów, które rozegrali piłkarze La Furia Roja strzelono powyżej 2.5 bramki.
  • Hiszpania strzeliła przynajmniej jedną bramkę w swoich ostatnich siedmiu rywalizacjach, a  Włochy w ostatnich sześciu.

Przewidywane składy:

Hiszpania: De Gea – Alba, Ramos, Pique, Carvajal – Iniesta, Busquets, Isco – Silva, Morata, Pedro

Włochy: Buffon – Darmian, Bonucci, Romagnoli, Conti – Insigne, De Rossi, Verratti, Candreva – Immobile, Belotti

Bonus powitalny LvBet

Co obstawiać?

Przechodząc do podsumowania, stawiam w tym spotkaniu na gola z obu stron. Hiszpania i Włochy dysponują takim potencjałem, że spodziewam się wyrównanego pojedynku, tak jak miało to miejsce w Italii. Oba zespoły nie przegrały ani jednego starcia od czasu Euro 2016, więc ciężko wskazać zdecydowanego faworyta. Kurs LVBET że obie strzelą wynosi 2.25.

Drugi mecz Polski na EuroBaskecie – spotkanie, które trzeba po prostu wygrać. Jak wybrać bukmachera? Totolotek opinie

Po czwartkowej porażce ze Słowenią pora na kolejne starcie Biało-Czerwonych. Tym razem podopieczni Mike’a Taylora zmierzą się z reprezentacją Islandii. Jeżeli Polacy chcą dalej walczyć o awans, to muszą wygrać ten mecz. Reprezentacja Polski jest zdecydowanym faworytem w tym starciu i każdy inny wynik niż triumf naszej kadry, zostanie uznany za wielką niespodziankę.

Wybór bukmachera to nie taka prosta sprawa. Recenzji polskich operatorów krąży w Internecie naprawdę sporo, więc dobrze być na bieżąco i wyrobić sobie własne zdanie na ich temat. Przykładem może być Totolotek. Opinii o Totolotku można znaleźć dużo, a jedną z nich przeczytasz chociażby na Zagranie w tekście „Totolotek opinie”.  Skonfrontuj własną wiedzę z opinią ekspertów i wybierz bukmachera świadomie.

Totolotek opinie – czytaj dalej

 

Nic się nie stało

Pierwszy mecz Polaków na mistrzostwach Europy nie był taki, jak sobie wymarzyliśmy.

Trener Mike Taylor wie, że nie jego zawodnicy nie zagrali najlepszego spotkania:

,,Gratulacje dla Słowenii, pokonali nas. Nie jesteśmy zadowoleni z tego jak graliśmy. Nasze straty pozwalały im na szybkie ataki i sporo łatwych punktów. Cieszę się jednak z tego, że potrafiliśmy wrócić do meczu. Potrzebujemy więcej koncentracji przez 40 minut. Słowenia naprawdę dobrze broniła, musimy zwrócić uwagę na pewne szczegóły. Patrzymy przede wszystkim na siebie – chcemy grać przede wszystkim lepiej przez całe 40 minut.”

Biało-Czerwoni grali chaotycznie, popełnili aż 16 strat, a obrona podkoszowa praktycznie nie funkcjonowała. Poza występem Mateusza Ponitki, zdobywcą 22 punktów, trudno było doszukać się jakiegoś pozytywu w grze podopiecznych Mike’a Taylora. Adam Waczyński zdobył zaledwie 7 punktów, a nie tak powinien grać kapitan reprezentacji narodowej. Czy Łukasz Koszarek był w ogóle na boisku? Zawodnik Stelmetu Zielona Góra zagrał naprawdę przeciętnie, a drużynie brakowało jego spokoju. A.J. Slaughter przyznał, że jest bardziej rzucającym obrońcą niż rozgrywającym, więc na Koszarku spoczywa duża rola i musi wnieść swoje do zespołu. Przemek Karnowski był ogrywany praktycznie przez każdego i widać było, że był zupełnie poza meczem. Krótko mówiąc, Polacy zagrali przeciętnie.

Jednak spójrzmy na to z innej perspektywy. Biało-Czerwoni mieli słaby mecz, a przegrali zaledwie 9 punktami i tak naprawdę do końca walczyli o triumf. Podopieczni Mike’a Taylora pokazali ducha walki, niwelując stratę z 21 do 7 punktów. Może im nie szło, ale najważniejsze jest to, że walczyli.

Nasi reprezentanci nie mogą sobie pozwolić na stratę aż 90 punktów. Przy lepszej grze liderów, wyeliminowaniu prostych błędów i zacieśnieniu strefy podkoszowej wydaje się, że Polacy mają szansę na awans do fazy pucharowej.

Przemek Karnowski potwierdza, że to straty były problemem w spotkaniu ze Słowenią:

,,Musimy zmniejszyć liczbę strat. Graliśmy dobrze przez część gry, ale w trzeciej kwarcie daliśmy rywalom odskoczyć przez nasze straty – oni świetnie kończyli kontrataki. W ostatniej kwarcie zbliżyliśmy się, ale zabrakło nam już czasu na to, aby odrobić wszystkie straty.”

Islandia – kopciuszek? Niekoniecznie.

Reprezentacja Islandii w pierwszym meczu przegrała aż 61:90 z Grekami. W pierwszej połowie mecz był wyrównany, ale później na boisku istniał tylko jeden zespół.

Naszych dzisiejszych rywali  na pewno nie można zlekceważyć.

Karnowski podkreśla, że tu nie ma przypadkowych drużyn:

,,Tutaj nie ma meczów, które można odpuścić lub takich, które są o mniejszą stawkę. Wydaje się, że Islandia jest najsłabszym rywalem w naszej grupie, ale zespoły nie awansowały przez przypadek na EuroBasket. Trzeba było przecież przejść przez kwalifikacje i pokazać się z dobrej strony.”

Według doniesień ma pojawić się kilka tysięcy kibiców z Islandii, więc będzie to dla nich trochę jak mecz u siebie.

Jednak to nie jest piłka nożna i tu nie ma co spodziewać się historii rodem z Kopciuszka. Islandia jest praktycznie pewniakiem to zajęcia ostatniego miejsca w grupie A. Każdy inny wynik niż wygrana Polaków będzie wielką niespodzianką.

Polska i Islandia zmierzyły się ze sobą dwa razy w ciągu ostatnich dwóch lat. W obu meczach górą byli Biało-Czerwoni (82:71, 80:65).

Typy na mecz Polska – Islandia:

To Biało-Czerwoni są zdecydowanym faworytem tego starcia i nie widzę możliwości, żeby ten mecz nie skończył się naszym zwycięstwem. Polacy muszą się odbudować, a z kim to zrobić, jak nie z Islandią. Podopieczni Mike’a Taylora liczą na awans do następnej fazy, więc mecze takie, jak ten trzeba wygrywać. I to pewnie. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że Finowie nieoczekiwanie pokonali Francuzów, a to właśnie z gospodarzami turnieju mieliśmy walczyć o awans.

LVBET - odbierz bonus

[contact-form][contact-field label=”Podpis” type=”name” required=”true” /][contact-field label=”E-mail” type=”email” required=”true” /][contact-field label=”Witryna internetowa” type=”url” /][contact-field label=”Wiadomość” type=”textarea” /][/contact-form]

Granie na samo zwycięstwo nie jest najlepszym rozwiązaniem, bo kurs wynosi tylko 1.18. Moją propozycją na ten mecz jest granie handicapu. LVBet wystawił linię 10.5 i myślę, że warto zagrać handicap w stronę Polski. Islandczycy przegrywali sparingi średnio różnicą 18 punktów, a w meczu otwarcia okazali się gorsi od Greków aż o 31 punktów. 10.5 punktu wygląda przy tym blado. Warto zagrać to zdarzenie, bo można sobie sprawić dodatkowe emocje, a przy okazji zarobić trochę pieniędzy. Jeżeli boisz się ryzykować swoje pieniądze, to mam dla Ciebie idealną propozycję. Jako użytkownik portalu Zagranie możesz odebrać darmowy zakład o wartości 20 PLN i wykorzystać go właśnie na to spotkanie. Co trzeba zrobić? Wystarczy, że zarejestrujesz się z odnośnika na naszej stronie i otrzymasz bonus na konto. Grzech nie skorzystać.

Transmisja z tego spotkania będzie dostępna od 12:35 na antenie TVP Sport.

LVBET - odbierz bonus

Dachowanie na autostradzie do mundialu. Duńczycy obnażyli słabości Biało-Czerwonych

Mecz w Kopenhadze miał stanowić ukoronowanie udanych eliminacji do rosyjskich Mistrzostw Świata 2018 i, jak określali to niektórzy dziennikarze, otworzyć przed polską kadrą autostradę do finałów mundialu. Porażka 4:0 potwierdziła jednak inne stwierdzenie, które przewijało się w mediach przed spotkaniem. Wyjazdowy mecz z Danią miał być bowiem najtrudniejszym wyzwaniem, jakie czekało podopiecznych Adama Nawałki. Jakie wnioski możemy wyciągnąć z meczu, w którym polegliśmy z kretesem?

1. Kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa

Duńczycy, świadomi swojej trudnej sytuacji w grupie, którą dodatkowo skomplikowała wygrana Czarnogóry, mieli w tym meczu jeden cel – zwycięstwo. Nasi reprezentanci wyszli na boisko przede wszystkim po to, aby się bronić i ewentualnie kontratakować. Od pierwszych minut meczu Polacy tkwili na własnej połowie schowani za podwójną gardą, bez walki oddając Duńczykom piłkę i atakując rywali dopiero w okolicach 30-40 metra od własnej bramki. Po odbiorach brakowało spokoju w rozegraniu, a nasi stoperzy często nawet nie próbowali rozgrywać, „na alibi” wybijając piłkę daleko przed siebie bądź poza linię boczną. Pierwsza próba wysokiego pressingu została podjęta przez Biało-Czerwonych dopiero tuż przed zmianą stron. Po przerwie Polacy zaatakowali rywali nieco wyżej, ale wiele w ten sposób nie wskórali – Duńczycy do końca zachowali koncentrację, a piłka krążyła między gospodarzami jak po sznurku.

2. Legioniści zawiedli

O Michale Pazdanie, Arturze Jędrzejczyku i Krzysztofie Mączyńskim zwykło się mówić, że to zawodnicy, którzy nawet gdy słabiej wypadają w klubie, to w reprezentacji nigdy nie schodzą poniżej pewnego poziomu. Dziś jednak cała trójka z Legii wypadła koszmarnie – Pazdan był zamieszany w utratę dwóch bramek, Mączyński zaliczył totalnie bezbarwny występ, a Jędrzejczyk wprawdzie szarpał na swojej stronie i sporo biegał, ale wyraźnie odstawał od rywali. Na domiar złego po stronie „Jędzy” szalał bardzo szybki i zwrotny Sisto, z którym Polacy ewidentnie sobie nie radzili. Forma Legionistów na początku sezonu pozostawia wiele do życzenia i łamie serca polskich kibiców – najpierw na poziomie klubowym, a teraz reprezentacyjnym.

3. Klęska w środku pola

Polscy pomocnicy dali się kompletnie zdominować swoim rywalom. Świetne zawody rozegrali zwłaszcza Kvist i Eriksen, którzy rozdzielali precyzyjne przerzuty do skrzydłowych i napędzali akcje Duńczyków. Żaden z zawodników naszej środkowej linii nie był w stanie przeciwstawić się swoim vis a vis, a szczególnie rozczarował kreowany na gwiazdę reprezentacji Piotr Zieliński. Pomocnik Napoli zgubił krycie przy pierwszej bramce dla Danii i zanotował kilka niebezpiecznych strat w środku pola, które mogły zakończyć się kolejnymi golami. W drugiej linii zespołu Adama Nawałki zdecydowanie brakowało kogoś takiego jak Grzegorz Krychowiak (oczywiście w formie i w rytmie meczowym). Duńczycy bez problemów przedostawali się pod nasze pole karne i wymieniali podania na połowie Polaków.

4. Polacy nie podjęli walki

Na tle zdeterminowanych i aktywnych Duńczyków nasi reprezentanci wyglądali na niezainteresowanych meczem. To było jak starcie mężczyzn z chłopcami. Podopieczni trenera Age Hareide grali agresywnie, ale nie brutalnie i wygrywali większość spornych piłek. Ich dominacja doskonale była widoczna również podczas stałych fragmentów gry, kiedy bez problemów wygrywali pojedynki główkowe z naszymi defensorami oraz w odbiorze. Przegrywający z kretesem Biało-Czerwoni zarobili tylko jedną żółtą kartkę i popełnili mniej fauli od gospodarzy, co nie najlepiej świadczy o zespole, który „przyjął” aż cztery gole. Przez 90 minut podopiecznym Adama Nawałki zaledwie raz udało się celnie uderzyć na bramkę Schmeichela, co również jest poważnym powodem do niepokoju. Polacy nie podjęli rękawicy rzuconej przez przeciwników – w drugiej połowie wydawało się wręcz, że liczą już tylko na jak najniższy wymiar kary. Niestety Duńczycy nie okazali się litościwi…

5. Straciliśmy „tylko” trzy punkty

To chyba najbardziej optymistyczne zdanie, jakie możemy wypowiedzieć po dzisiejszym blamażu podopiecznych Nawałki. Wciąż pozostajemy liderem grupy z 3-punktową przewagą nad Czarnogórą i takim samym zapasem względem naszych dzisiejszych oprawców – Duńczyków. Komplet punktów w nadchodzących meczach z Kazachstanem i Armenią jest teraz obowiązkiem reprezentacji. Na nasze szczęście Duńczyków i Czarnogórców czeka jeszcze wzajemna rywalizacja, w której przynajmniej jeden z z rywali Biało-Czerwonych musi stracić punkty.

Chociaż trudno kogokolwiek wyróżnić za dzisiejsze zawody, to wejście Makuszewskiego i Milika zaowocowało kilkoma udanymi zagraniami i zalążkami ciekawych akcji. Wielka szkoda, że kibice ćwierćfinalisty Euro i 5. drużyny świata według rankingu FIFA muszą pocieszać się w ten sposób…

Autor: Bartosz Goluch

UFC Fight Night w Holandii – analiza i typy

UFC w sobotni wieczór wraca do Europy. Gala odbędzie się w Holandii. Dużych nazwisk na karcie walk nie znajdziemy, ponieważ jest to wydarzenie z cyklu Fight Night. Warto jednak zwrócić uwagę na kilka interesujących pojedynków. W starciu wieczoru zmierzy się dwóch zawodników wagi ciężkiej z TOP15 – Stefan Struve oraz Alexander Volkov. Czego możemy oczekiwać po tych bojach?

 Alexander Volkov kontra Stefan Struve

Alexander Volkov jest bardzo dobrym zawodnikiem walczącym na dystansie. Jednak dotychczas widzieliśmy jak Rosjanin rywalizował z rywalami niższymi od siebie, a Stefan Struve to najwyższy fighter w UFC. W typ przypadku Volkov musi wchodzić w półdystans. Jednak prawda jest taka, że oboje będą narażeni na kontry. Przewaga zasięgu nie jest już tak znaczna, jak wskazywałby na to wzrost.

Stefan Struve był już w swojej karierze nokautowany bardzo często. Patrząc na rywali, którzy kładli Holendra na deski, możemy dojść do wnioski, że to sami atleci, którzy mają dużą siłę ciosu. Między innymi Mark Hunt czy Alistair Oveerem. Chociaż, czy można inaczej mówić o wadze ciężkiej? Rosjanin na 28 wygranych, kończył starcie ciosami przed czasem aż 18 razy, więc także można go uznać za potencjalnie groźnego uderzacza. Patrząc na to, że Struve 6 razy przegrywał przez KO/TKO, możemy mieć postawy, żeby sądzić, że teraz będzie podobnie. Jego obrona i szczęka nie stoją na najwyższym poziomie.

Alexander Volkov może poczuć się dobrze w walce szybciej niż jego przeciwnik. Jest w stanie uciekać przed ciosami Holendra wykorzystując swoją pracę stóp. Oczywiście, Stefan Struve jest bardzo groźny, ale gdy Rosjanin poczuje swoją przewagę, to zacznie wykorzystywać swoje mocne ciosy i sądzę, że to może się skończyć przed czasem na jego korzyść.

TYP – Alexander Volkov przez KO, TKO lub DQ                kurs na LVBet 2,45

Leon Edwards kontra Bryan Barberena

Leon Edwards ma dopiero 26 lat, a już może pochwalić się bilansem w UFC na poziomie 5-2. Brytyjczyk cały czas robi progres i według mnie można go zaliczać do jednego z bardziej perspektywicznych zawodników UFC. Leon Edwards to kickbokser, który ma fantastyczną stójkę. Jednak przez lata rozwija się przekrojowo dodając do swojej gry przyzwoite zapasy. Aktualnie Anglik ma passę trzech wygranych pod rząd.

Z drugiej strony Bryan Barberena wolałby pewnie stać i wymieniać ciosy, ponieważ w przeszłości już miewał problemy z parterowcami. Amerykanin nie jest kompletnym laikiem, ale nie posiada fizycznych atutów, aby zdziałać coś więcej będąc w klinczu. Na plus Barbereny jest fakt, że po obaleniu rywala potrafi szybko wstać. W stójce jeszcze nikomu nie udało się pokonać Amerykanina.

Moim zdaniem Leon Edwards jest bardziej przekrojowym zawodnikiem. Anglik przyszedł do MMA jako kickbokser, prezentując w klatce swoje umiejętności. Największym atutem Barbereny jest właśnie stójka, która nie powinna być dla Edwardsa bardzo dużym problemem. Jak już wspomniałem, zapasy czy parter to przewaga Brytyjczyka. Fizyczność to także plus dla Edwardsa. Podążając tym torem obstawiłbym wygraną Brytyjczyka.

TYP – Leon Edwards Zwycięstwo            kurs na LVBet 1,33

https://www.youtube.com/watch?v=2hNIFUv2RLI

Kupon UFC Fight Night 144 na LvBet:

Kupon LVBet na UFC w HolandiiWspomniane typy można wysłać na LVBet jako dubel z AKO 3,26.
Odbierz darmowy zakład na UFC w wysokości 20 PLN. Zarejestruj się bezpośrednio z naszej strony i jako czytelnik Zagranie otrzymasz promocyjne środki! Wykorzystaj je na proponowany kupon, a potencjalnie wygrasz 57,35PLN.

Bonus powitalny LvBet

Bonus na weekend od Fortuny: darmowe 20 PLN na pierwszy zakład!

Przed kibicami weekend pełen sportowych emocji. Na początek oczywiście mecz Dania – Polska, który rozpocznie się już dziś o 20:45 w Kopenhadze. Masz swój typ? Patriotycznie przewidujesz wygraną Polski, czy może wręcz przeciwnie? Ilu kibiców, tyle typów, a pewne jest jedno – wszystko wyjaśni się wieczorem. Do pierwszego gwizdka zostało jeszcze kilka godzin, a to najlepszy czas na stopniowe podnoszenie emocji i obstawienie wyniku u jednego z polskich, legalnych bukmacherów.

Nie masz jeszcze konta u żadnego operatora? To dobra wiadomość! Świat bukmacherki stoi przed Tobą otworem i masz szansę skorzystać z ekskluzywnego bonusu na start przygotowanego specjalnie dla kibiców Zagranie.

Kliknij w poniższy baner, aby rozpocząć proces rejestracji. Wystarczy, że w polu „kod promocyjny” wpiszesz kod: 20free, a otrzymasz całkowicie za darmo 20 PLN na Twój pierwszy zakład w Fortunie!

Fortuna odbierz bonus

To nie koniec – jeśli zdecydujesz się złożyć depozyt i spełnisz warunki promocji, otrzymasz bonus o wartości nawet 400 PLN!

Zainteresował Cię bonus Fortuny? Dowiedz się więcej na temat oferty bonusowej tego legalnego bukmachera oraz innych udogodnień, które oferuje swoim klientom.

Fortuna opinie – czytaj dalej

Legalni bukmacherzy: ranking wrzesień 2017

Legalnych bukmacherów funkcjonuje na polskim rynku siedmiu. Jedni powiedzą, że to mało, mając na uwadze stan sprzed rewolucji bukmacherskiej wywołanej nową ustawą hazardową. Jednak kiedy przychodzi co do czego i spośród dostępnych operatorów trzeba wybrać jednego, u którego założy się konto, zainwestuje czas i środki – wybór zaczyna robić się całkiem spory i wcale nie taki prosty. Którego z legalnych bukmacherów wybrać?

Legalni bukmacherzy zmieniają się z miesiąca na miesiąc – na chwilę obecną nie pojawiają się nowi bukmacherzy, ale obecni wciąż inwestują w siebie, ukazują się nowe udogodnienia dla graczy i urozmaicenia w ofertach. Właśnie dlatego warto regularnie monitorować wszelkie modyfikacje i co miesiąc odpowiadać sobie na pytanie: który bukmacher najlepiej spełnia moje oczekiwania?

Eksperci Zagranie w oparciu o dokładne analizy przygotowali ranking legalnych bukmacherów na ten miesiąc. Jeśli jesteś początkującym graczem i jeszcze niezbyt dobrze orientujesz się w tematyce polskiej bukmacherki, poniższy ranking może okazać się dla Ciebie naprawdę cenną wskazówką.

 

W tym miesiącu na podium znajdziesz trzech legalnych bukmacherów: LVBET, forBET i Totolotek.

1. LVBET

Pierwsze miejsce w naszej klasyfikacji zajmuje LVBET. Ten legalny bukmacher wyróżnia się na tle pozostałych atrakcyjnością swojej oferty powitalnej dla nowych graczy. LVBET proponuje najwyższy bonus powitalny na rynku o wartości nawet 1000 PLN, który można zyskać dzięki złożeniu depozytu, a następnie pomnożeniu kursu kuponu. To nie wszystko. Oprócz tego, nowy użytkownik zaraz po założeniu konta zyskuje dostęp do freebeta w wysokości 20 PLN. Nie będziemy ukrywać, że oferta powitalna to naprawdę mocny argument tego bukmachera, jednak nie jedyny.

Bonusy byłyby nic nie warte, gdyby nie duże pole do popisu w kwestii ich wykorzystania, jakiego dostarcza LVBET, w postaci szerokiej oferty zakładów. Oczywiście wyjątkowo dużo propozycji można znaleźć w obszarze piłki nożnej, jednak pozostałe dyscypliny nie są w żaden sposób pomijane czy zaniedbywane, a wręcz przeciwnie – bukmacher wciąż udoskonala swój wachlarz dostępnych zakładów, tak, aby zadowolić nawet najbardziej wymagających graczy.

Dlaczego jeszcze tak doceniamy LVBET? Bo ciągle się rozwija, jest na bieżąco, nie stoi w miejscu. LVBET goni za oczekiwaniami klientów i za wydarzeniami ze świata sportu – efekty? Liczne okolicznościowe promocje, nagrody do zdobycia (zarówno bonusy, jak i nagrody rzeczowe, np. bilety na mecze) i nowe możliwości w obstawianiu (np. rynki azjatyckie).

Na koniec trzy elementy, które wydawałoby się, że powinny być czymś naturalnym, jednak nie zawsze są. Po pierwsze – szeroki wybór metod płatności. Kiedy wygrasz, będziesz chciał się cieszyć swoimi pieniędzmi jak najszybciej, więc najgorszym co może być, jest problem z wypłaceniem środków. Po drugie – strona internetowa. Szybka, intuicyjna, czytelna. Ciekawy design jedynie umila obstawianie, a co najważniejsze – nie przeszkadza w nim. Po trzecie – wersja mobilna. Strona jest szybka, intuicyjna, czytelna. Wszystko, czego potrzebujesz do obstawiania w jednym miejscu i pod ręką w każdej chwili.

LVBET - odbierz bonus 

2. forBET

ForBET zajmuje drugie miejsce w rankingu legalnych bukmacherów. Czym się wyróżnia? Ponownie na początku wspominamy o bonusie, bo wiemy, że dla nowego gracza jest to bardzo ważna kwestia. I oczywiście słusznie – odpowiedni bonus w połączeniu z jego odpowiednim wykorzystaniem skutkuje podwyższeniem umiejętności gracza, a być może nawet wygraną. ForBET proponuje kibicom Zagranie bonus powitalny do 650 PLN na start, do którego można zyskać dostęp, zakładając konto i wpisując w odpowiednie pole kod: ZAGRANIE.

Jeśli już mowa o bonusach, trzeba wspomnieć, że niewątpliwie mocną stroną są promocje dla stałych klientów. Jedną z nich odpowiadają z przymrużeniem oka na zmiany, jakie zaszły w prawie w skutek wprowadzenia nowej ustawy hazardowej. W chwili spełnienia określonych warunków kuponu bukmacher bierze na siebie 12% podatek, który od dawna śni się po nocach wielu graczom.

Szeroka oferta sportowa, czytelna strona internetowa, różne metody płatności… to elementy, których nie może zabraknąć bukmacherowi, którego umieściliśmy w top3 naszego rankingu legalnych bukmacherów. Ten operator także spełnia wszystkie te oczekiwania, więc dlaczego zajmuje drugie miejsce? Jak już zostało wspomniane, forBET ma naprawdę ciekawe i atrakcyjne promocje, jednak musi popracować między innymi nad regulaminami. Regulamin bonusu od depozytu jest skomplikowany i wielu graczy, szczególnie początkujących, może wprowadzić w błąd, a w konsekwencji zniechęcić do dalszej gry. Co więcej, minusem są także niskie limity na zdarzenia.

ForBET odbierz bonus

3. Totolotek

Trzecie miejsce w rankingu legalnych bukmacherów na wrzesień 2017 należy do Totolotka. Ponownie w pierwszej kolejności pod lupę weźmy ofertę powitalną bukmachera. Na start nowy gracz może otrzymać bonus aż do 520 PLN, a do tego freebet w wysokości 25 PLN, gdy wpisze podczas rejestracji kod: Z520 – mimo, że to już trzecie miejsce, oferta nadal jest bardzo atrakcyjna.

Totolotek także staje na wysokości zadania w kontekście oferty promocyjnej. Na stronie bukmachera regularnie pojawiają się nowe bonusy, a gracz z pewnością nie może się nudzić. Totolotek ma odpowiedź na 12% podatek, dysponuje promocją dla fanów tasiemców i nagradza za szczególne zaangażowanie w obstawianie, zapraszając do VIP Clubu.

Jest coś, co wyróżnia wszystkich legalnych bukmacherów, znajdujących się na podium naszego rankingu. To obserwacja potrzeb klientów, śledzenie wydarzeń ze świata sportu i bukmacherki, a następnie konsekwentne i regularne działanie. Wskutek takiego procesu Totolotek wprowadził niedawno nową metodę płatności – Skrill, a dzięki temu klienci tego operatora zyskali jeszcze więcej udogodnień.

Podobnie jak w przypadku dwóch wyżej omówionych legalnych bukmacherów, strona internetowa Totolotka czy oferta sportowa są na wysokim poziomie. Można by w takim razie zadać sobie pytanie, po co wyróżniać jakichkolwiek innych bukmacherów, skoro wystarczyłoby się skupić na pierwszej pozycji w rankingu? Przecież LVBET jest podobny do pozostałych konkurentów pod kątem oferty zakładów i innych udogodnień, a prześciga ich swoimi bonusami powitalnymi. Odpowiedź jest prosta – każdy gracz jest inny, tak samo jak każdy bukmacher jest inny i teoretycznie najlepsza opcja nie musi być najlepszym rozwiązaniem dla każdego bez wyjątków. Może się zdarzyć, że aplikacja mobilna Totolotka okaże się dla danego kibica bardziej przejrzysta i zdecydowanie łatwiej będzie mu się z niej korzystało niż z wersji mobilnej strony LVBET, a co za tym idzie zdecyduje się na obstawianie u operatora znajdującego się na trzeciej pozycji w naszym rankingu i nawet bonus do 1000 PLN nie przekona go do zmiany decyzji. I bardzo dobrze! Pamiętajmy, że zakłady bukmacherskie to rozrywka i żadne drobiazgi nie powinny nam odbierać przyjemności, jaką można czerpać z obstawiania.

Totolotek odbierz bonus

 

Legalni bukmacherzy – jak stworzyć własny ranking?

Powyższy ranking to jedynie sugestie, z których możesz, ale nie musisz skorzystać. Chcesz stworzyć własny ranking legalnych bukmacherów w Polsce? Zwróć uwagę na poniższe kwestie i przeanalizuj je pod kątem własnych potrzeb i oczekiwań:

  • Bonusowa oferta powitalna
  • Bonusowa oferta dla stałych graczy
  • Oferta na zakłady bukmacherskie
  • Metody płatności
  • Strona internetowa
  • Aplikacja mobilna
  • Obsługa klienta

 

Chcesz dowiedzieć się jeszcze więcej na ten temat?

Legalni bukmacherzy – czytaj dalej

Czas zwieńczyć dzieło w Kopenhadze: Dania vs Polska – analiza i typy na mecz Zagranie

Długie oczekiwanie na powrót do gry reprezentacji Polski powoli dobiega końca. Już dziś o 20:45 w Kopenhadze podopieczni Adama Nawałki staną przed najtrudniejszym wyzwaniem. Duńczycy to nasz najbardziej wymagający rywal, co pokazało pierwsze starcie między tymi zespołami. Na gorącym terenie z pewnością nie będzie łatwiej, tym bardziej, że borykamy się z problemami w defensywie.

Bonus powitalny LvBet

Odbierz darmowy zakład na mecz Polska – Dania w wysokości 20 PLN. Jak to zrobić? Wystarczy, że zarejestrujesz się bezpośrednio z naszej strony i jako czytelnik Zagranie otrzymasz promocyjne środki!

Polska

W obozie Polaków głównym powodem do zmartwień jest linia obrony. W fatalnej formie znajduje się podstawowy do tej pory lewy obrońca Artur Jędrzejczyk. Popularny Jędza znacząco obniżył loty od czasu powrotu do Legii po Euro 2016. Podobnie wygląda sprawa z Michałem Pazdanem, który w piątkowym starciu będzie miał szansę na hat-tricka, ale czerwonych kartek. W poprzednich dwóch meczach w barwach Wosjkowych wylatywał z boiska, więc nie jest to dobry prognostyk. Zastrzeżenia może także budzić forma innego Leginosty. Mowa tu o Krzysztofie Mączyńskim, który od czasu transferu nie prezentuje jakości z meczu przeciwko Rumunii. Jednak trzeba pamiętać, że w kadrze Nawałki zazwyczaj nie zawodził, więc nic dziwnego, że otrzymuje spore zaufanie ze strony szkoleniowca. Karol Linetty, który ma wystąpić razem z nim także, nie notuje dobrego startu w sezon. Po występie na Mistrzostwach Europy do lat 21 stracił miejsce w pierwszym składzie Sampdorii. W ostatnim meczu udało mu się zagrać od początku, ale tylko dzięki kontuzji rywala. Ciężko stwierdzić w jakiej jest formie, jednak aktualna sytuacja klubowa może dawać do myślenia. To chyba na tyle jeśli chodzi o zmartwienia. Reszta składu wygląda bardzo solidnie. Roberta Lewandowskiego nie trzeba nikomu przedstawiać, ani opisywać. Jak pisze Bild Welt-klasse, czyli klasa światowa. Jedyne co można brać pod dyskusję to czy jest to najlepszy napastnik na świecie, czy jednak ustępuje Suarezowi, ale w aktualnej formie, moim zdaniem lepszego nie ma. Kamil Grosicki pomimo tego, że występuje na zapleczu Premier League to wcale nie gra z ogórkami. Poziom Championship jest naprawdę wysoki, o czym przekonało się ostatnimi czasy kilku orłów z Ekstraklasy, którzy odbili się jak od ściany. Przede wszystkim występy tam sprawią, że Kamil złapie sporo fizyczności, której mu czasami brakowało, o szybkość nie trzeba się martwić.  W ostatnim meczu ligowym błysnął i jeśli marzy o powrocie do Premier League to wcale nie musi dodawać postów na Twittera, a pomóc ekipie wrócić na salony. Piotr Zieliński z każdym meczem staje się bardziej fundamentalnym piłkarzem w układance Nawałki. Genialnie rozegrał spotkanie przeciwko Rumunii, był artystą pociągającym za  sznurki naszej ekipy. Oby tym razem nie zjadła go presja, ciężkiego terenu, bo miewał już takie wzloty i upadki na przestrzeni meczów w kadrze. Ciężko określić formę w jakiej jest Kuba Błaszczykowski, który w ostatnim meczu ligowym nie zagrał z powodu kontuzji. Teraz podobno wszystko jest w porządku, dlatego od tego gracza można oczekiwać sporo, bo zawsze daje z siebie wszystko dla reprezentacji. Poza Lewym naszymi najmocniejszymi punktami są Glik, Piszczek i Fabiański. Kamil notuje znakomite liczby pod bramką rywala. Nie ma drugiego takie stopera w Ligue 1 z tyloma golami. Fabian trzyma poziom, w trzech meczach sezonu dwukrotnie zagrał na zero z tyłu, co jest sporym progresem kosztem zeszłego roku.

Polub nasz fanpage i bądź na bieżąco z najlepszymi analizami!

Dania

Podopieczni Age Hareide’a rozegrają mecz o życie. Z pewnością marzą o wyjeżdzie do Rosji, wiec muszą to spotkanie wygrać. Czarnogórcy mogą im odskoczyć w przypadku braku trzech punktów. Mając do dyspozycji mecz na własnym stadionie kibice nie biorą pod uwagę innego scenariusza niż trzy punkty. Na potwierdzenie tych aspiracji można dodać bardzo dobrą formę większości piłkarzy, których powołał szkoleniowiec. Szczególnie imponująco wygląda forma defensywy. Kasper Schmeichel zaliczył one man show, przeciwko United, jednak nie udało mu się samemu utrzymać zespołu przy życiu, nawet pomimo obrony karnego. Miejmy nadzieję, że Bialo-Czerwoni znajdą drogę do siatki tego goalkeepera. W tyłach trener ma spore pole do popisu. Christensen, Kjaer, Vestergaard i Jorgensen to kandydaci do gry na środku obrony. Pewniakami wydają się piłkarze Chelsea oraz Sevilli. A kto zostanie doklejony do tej pary to wróżenie z fusów. Wątpię, żeby zmienili formację. Pojedynki Lewego z Christensenem mogą być ozdobą tego pojedynku. Duńczyk w ostatnim czasie mierzył się z Harrym Kanem i nie radził sobie najgorzej. W pomocy wolną rolę dostanie Christian Eriksen, od którego zależy cała gra tej drużyny. Wyłączysz playmakera Spurs i Danii nie ma. Takie są fakty, jednak ciężko wskazać mi kogoś kto mógłby się nim na tyle dobrze zająć. Być może do tej roli zostanie oddelegowany Linetty, jednak mam wrażenie, że to nadal spora różnica klas. Linię ataku mogą stanowić Poulsen i Dolberg, a więc dwie młode nadzieje całego kraju. Jeden silny i wysoki, a drugi szczupły i gorzej zbudowany, ale z jeszcze większym potencjałem. Ta dwójka znakomicie się uzupełnia, dlatego będzie trzeba uważać na ich połączenie z Eriksenem.

Przewidywane składy:

DANIA (3-5-2): Rønnow – Kjaer, Christensen, Vestergaard, Larsen, Delaney, Schöne, Kvist, Durmisi, Eriksen, Jørgensen

POLSKA (4-2-3-1): Fabiański – Piszczek, Glik, Pazdan, Rybus, Linetty, Mączyński, Błaszczykowski, Grosicki, Zieliński, Lewandowski.

Statystyki:

  • Dania była niepokonana w ostatnich trzech meczach, a Polacy w sześciu.
  • Polska wygrała pięć poprzednich pojedynków.
  • Ostatnia porażka Duńczyków u siebie miała miejsce trzy dni po przegranej w Warszawie.
  • W czerwcu grali u siebie z Niemcami w grze towarzyskiej i spotkanie zakończyło się remisem 1:1.
  • Oba zespoły w Danii mierzyły się pięć razy.
  • Cztery ostatnie mecze w tym kraju kończyły się triumfem gospodarzy.
  • Polska ostatni raz wygrała w Danii w roku 1977.

Bonus powitalny LvBet

Co obstawiać?

Przechodząc do typu na to spotkanie, stawiam na zwycięstwo Biało-Czerwonych. Polacy mają genialną serię gier oraz formy. Nie zawodzą nas w przeciwieństwie do drużyn klubowych. Robert Lewandowski jest w fenomenalnej formie, co pokazały mecze ligowe. Mam wrażenie, że po raz kolejny na swoich barkach doprowadzi nas do triumfu. Kurs na wygraną Polski wynosi 2.95.

 

 

Typy na weekend #7: Polska, Polska, Polska!

Typujemy mecz reprezentacji Polski w piłce nożnej w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata: Polska vs Dania.

Ponadto EuroBasket, czyli koszykarskie Mistrzostwa Europy i pojedynek naszych reprezentantów z Islandią oraz Finlandią.

Chcesz obstawić nasze typy? Skorzystaj ze specjalnego bonusu powitalnego od forBET: Wpłać minimum 10 PLN – otrzymasz podwojoną kwotę na grę. Wpłacasz 50 PLN – dostajesz kolejne 50 PLN, łącznie masz 100 PLN. W ten sposób aż do 650 PLN!

I dzień EuroBasketu: Polska – Słowenia 0:2, a faworyci przegrywają

Polscy koszykarze nie sprawili niespodzianki i przegrali z faworyzowaną Słowenią. Na nasze nieszczęście Finlandia niespodziewanie wygrała z Francją i to trochę komplikuje sytuację Biało-Czerwonych. Pierwszy dzień EuroBasketu można podsumować krótko: niespodzianki lub kontrolowane zwycięstwa.

Grupa A: Polska (niestety) zgodnie z planem

Polska – Słowenia 81:90

Islandia – Grecja 61:90

Finlandia – Francja 86:84 (po dogrywce)

Słowenia ma 2 miliony mieszkańców, Polska ma 38, ale co z tego, skoro przegrywamy z zawodnikami z tego kraju na wszystkich frontach.

Koszykarze wzięli (niedobry) przykład z siatkarzy i ulegli Słoweńcom 81:90. Polacy zagrali naprawdę kiepsko i 9 punktów różnicy to najmniejszy wymiar kary. Jedynym graczem, który wniósł dziś coś pozytywnego w grę Biało-Czerwonych to Mateusz Ponitka, zdobywca 22 punktów i 13 zbiórek. 24-letni skrzydłowy był niesamowicie zmotywowany do gry przeciwko 18-letniej gwieździe europejskiego basketu, Luce Donciciowi. Reszta drużyny? Bardzo słabo. Polacy wyglądali na zagubionych, zestresowanych, jakby to spotkanie było ich pierwszym w reprezentacyjnych karierach. Podopieczni Mike’a Taylora z pewnością nie wytrzymali presji meczu otwarcia.

Kiepsko zagrali Waczyński, Karnowski, Kulig, Koszarek. Jednym słowem- praktycznie wszyscy. Polacy mieli problem z dbaniem o piłkę (aż 16 strat), a obrona strefy podkoszowej pozostawiła wiele do życzenia, bo nasi rywale prawie połowę punktów zdobyli w polu trzech sekund.

Katem Polaków okazał się Goran Dragic, który na co dzień reprezentuje barwy Miami Heat. Słoweniec potwierdził, że zawodnikiem NBA nie jest się przez przypadek i rzucił aż 30 punktów, z czego 20 miał już w pierwszej połowie. 31-letni rozgrywający wykorzystywał słabą obronę Przemka Karnowskiego i nic nie robił sobie z 23-centymetrów wzrostu. Po prostu odbijał się od Polaka i trafiał.

Jakieś pozytywy z tego meczu? Na pewno postawa Ponitki, który pokazał, że to on jest liderem tej drużyny. Warto zwrócić uwagę na fakt, że Polacy grali słabo, a mimo to do końca spotkania byli w meczu. Jeszcze na kilka minut przed końcem Biało-Czerwoni zmniejszyli stratę do kilku punktów i czuć było, że to może być istotne dla morali zespołu. Tak słabego meczu podopieczni Mike’a Taylora nie powinni już zagrać.

Pierwsze koty za płoty. To był dopiero mecz otwarcia i to z drużyną, która była dość zdecydowanym faworytem tego meczu. Na razie podopieczni Mike’a Taylora zagrali 1 z 5 spotkań, więc wszystko przed nami. Jednak gra naszej drużyny musi ulec poprawie. Polacy muszą bronić zdecydowanie lepiej, bo 90 punktów rywali to zdecydowanie za dużo.  Fakt, że przeciwnik był mocny, ale Słoweńcy też nie zagrali najlepszego meczu. Pewne jest to, że następne dwa mecze trzeba wygrać. #dawajPolska

Z kolei tropem polskich siatkarzy, niestety dla nas, nie poszli reprezentanci Finlandii. Polacy w meczu otwarcia turnieju u siebie zagrali bardzo słabo (zresztą jak przez cały turniej) i sprawili niemiłą niespodziankę dla swoich kibiców, ulegając 0-3 Serbii. Zaskoczenie, w tym przypadku miłe, zapewnili swoim fanom Finowie, którzy pokonali faworytów do wygrania grupy A, czyli Francji. Mecz rozstrzygnął się dopiero po dogrywce i co by nie mówić, końcówka była naprawdę interesująca. Muszą przyznać, że dałem porwać się magii EuroBasketu (o ile istnieje takie coś, ale okej) i z wypiekami na twarzy oglądałem ostatnie minuty tego pojedynku.

Zwycięstwo Finlandii trochę komplikuje naszą sytuację w grupie. To Francuzi byli pewniakiem do pierwszego miejsca, a Finowie mieli walczyć z nami o awans. Ale to gospodarze turnieju niesieni dopingiem wygrali po dogrywce z bardzo słabo grającymi Trójkolorowymi.

Do triumfu reprezentację Finlandii poprowadził 20-letni Lauri Markkanen, zdobywca 22 punktów. 213-środkowy pokazał, co powinien umieć środkowy w nowoczesnej koszykówce (to do Ciebie, Przemku) i swoimi rzutami za trzy co chwilę rozgrzewał fińskich kibiców do czerwoności. Markkanen pokazał, dlaczego Chicago Bulls poświęcili na niego siódmy wybór w tegorocznym drafcie. Jednak kluczowe rzuty trafiał Wilson. Naturalizowany Fin trafiał w końcówce takie akcje, że można było patrzeć z niedowierzaniem na poczynania 33-latka. Warto przypomnieć, że według źródeł, Polski Cukier Toruń interesuje się podpisaniem kontraktu z Wilsonem. Po takim meczu włodarze klubu z Torunia nie powinni mieć już wątpliwości.

Sam mecz był bardzo interesujący i miał wiele zwrotów akcji. Już sam fakt, że mogliśmy oglądać dodatkowy czas gry, o czymś świadczy. Finowie grali świetnie w dogrywce, trafiając praktycznie w każdej akcji, ale Francuzi znajdowali za każdym razem odpowiedzieć i wszystko zanosiło się na drugą dogrywkę. Jednak po ekwilibrystycznym rzucie Jamara Wilsona gospodarze wyszli na dwupunktowe prowadzenie na 5 sekund przed końcem i tym razem Trójkolorowi nie dali rady wyprowadzić ciosu. Jest to dość duża niespodzianka, biorąc pod uwagę dyspozycję Finlandii podczas przygotowań do mistrzostw Europy.

Finowie wygrali zaledwie 1 z 7 sparingów, czyli tyle samo meczów, co podczas tegorocznego EuroBasketu. To pokazuje, jakie znaczenie mają mecze przygotowawcze. Turniej to swego rodzaju tabula rasa i gospodarze to potwierdzili. Cóż, miało być inaczej, ale to na pewno nie zamyka furtki Polakom do awansu. W końcu to były dopiero pierwsze spotkania w grupie, a jak wiemy, mecze otwarcia rządzą się swoimi prawami.

Patrząc na wynik meczu Grecja-Islandia wydawać by się mogło, że Grecy są super i nie da rady ich pokonać. Ale podopieczni Kostasa Missasa nie pokazali nic szczególnego i męczyli się ze słabymi Islandczykami. Graczem, na którego szczególnie trzeba zwrócić uwagę, jest Nikos Papas, autor 20 punktów. Zatrzymanie tego zawodnika będzie zadaniem dla Mateusza Ponitki, który przeciwko Słowenii pokazał, że żaden rywal nie jest dla niego straszny. Podsumowując, Grecy są do ogrania.

Bonus powitalny LvBetGrupa B: Zaza wygrywa wszędzie

Niemcy – Ukraina 75:63

Litwa – Gruzja 77:79

Włochy – Izreal 48

Kolejna grupa i kolejna niespodzianka. Tym razem Gruzini, z Zazą Pachulią w składzie, pokonali kandydata do medalu, czyli Litwę. Gruzini zagrali bardzo dobre spotkanie i emocjonującej końcówce udało im się przypieczętować wygraną. Litwini mieli szansę na zwycięstwo, jednak Jonas Maciulis nie trafił rzutu za trzy. 29 punktów w tym spotkaniu zdobył Tornike Shengelia.

Jednak ani Shengelia, ani Dragic nie byli najlepszymi strzelcami pierwszego dnia mistrzostw Europy. Dzisiejszym królem strzelców okazał się Niemiec Dennis Schröder. Zawodnik Atlanta Hawks zdobył aż 32 punkty, prowadząc swoją drużynę do pewnej wygranej z Ukrainą.

W ostatnim meczu grupy B Włosi dość łatwo wygrali z reprezentacją Izraela, którzy podczas przygotowań spisywali się bardzo dobrze, ale w meczu otwarcia zdobyli zaledwie 48 oczek. Po 18 punktów zdobyli Marko Bellineli z Włoch i Omri Casspi z Izraela.

Typ na dzisiaj:

Belgia – Wielka Brytania

Spotkanie dwóch przeciętnych reprezentacji, ale… ktoś musi wygrać. To Belgowie są faworytami i myślę, że to oni sięgną po zwycięstwo. Podczas przygotowań do EuroBasketu pokonali między innymi Hiszpanię, Włochów i Niemców. Z kolei Wielka Brytania jest bardzo kiepskim zespołem. Mogliśmy ich zobaczyć na turnieju w Legionowie i było widać, że różnica między reprezentacją Polski a wyspiarzami jest olbrzymia.

Bonus powitalny LvBetKurs na to spotkanie wynosi 1.36, jednak warto też spróbować zagrać ten mecz handicapem w stronę Belgii. Linia -6 wydaje się jak najbardziej do zrobienia. Za to zdarzenie LV Bet proponuje przelicznik 1.87. Warto przypomnieć, że jako użytkownik Zagranie możesz skorzystać z freebetu o wartości 20 złotych bez depozytu i do 1000 PLN na start.